Forum.Metal.pl

rock i cała reszta - Opeth

Kanwulf - 2005-03-17, 18:34
: Temat postu: Opeth
daje ten temat tutaj, mimo ze Opeth zawiera w swej muzyce conieco z każdego gatunku. Znacie ? Lubicie ? ja osobiście lubię stare dokonania Opetha - a piosenka która dla mnie jest majstersztykiem jest The Amen Corner. Ten niesamowity klimat i czysty wokal Mikaela... no poezja :-)
Solvar - 2005-03-17, 20:23
:
no Opeth to cholernie wybitny zespół, ale też cholernie mnie niekiedy wkurza, m.in. wokal, czasami wręcz pedalski i wkurwiający. dla mnie majstersztykiem jest cała płyta Morningrise. jest po prostu jedyna w swoim rodzaju. Każdy chyba zna Black Rose Immortal. dalej: Still Life - z niesamowitym The Moor na wstępie i My Arms Your Hearse z odjazdowymi Demon of the Fall i The Amen Corner. Płytę Blackwater Park większość traktuje jako całość, mi natomiast podobają się pojedyncze piosenki jak tytułowy utwór, Bleak, Harvest. Orchid i Deliverance lubię tak średnio, nie zachwycam się nimi. Damnation uważam za totalne gówno. i tyle
Kanwulf - 2005-03-17, 20:27
:
ano i zgodzę się z Solvarem :wink:
Solvar - 2005-03-17, 22:40
:
masochist napisał/a:
mi się Damnation podoba :roll: ale ja akurat wole to ich bardziej rockowe oblicze


ekhm... metalowe oblicze, metalowe
Mistrz - 2005-03-17, 23:52
:
A co to ma wspólnego z blackiem? Ja bym to wrzucił do "reszty", no w ostateczności do deathu (chociaż szczerze mówiąc sam nie przepadam za szufladkowaniem).

Bardzo lubię ten zespół; w szczególności płyty "Morningrise" i "Blackwater Park".
Stworzyli swój własny, unikatowy styl i to jest świetne, chociaż ten śpiew momentami jest rzeczywiście wkurwiający (bo growling to pierwsza klasa).
Ostatnio jednak prawie w ogóle tego nie słucham.
Kanwulf - 2005-03-18, 06:39
:
jak dla mnie to kwestia sporna gdzie wrzucić Opeth. Dla niektórych może to być death, dla niektórych black, a dla jeszcze innych doom ( ? ). To tak samo jak z MDB, przecież MDB na początku swej działalności jak dla mnie brzmieli na zespół blackowy. wiesz, co kto uważa.
TIP - 2005-03-18, 11:20
:
masochist napisał/a:
mi się Damnation podoba :roll: ale ja akurat wole to ich bardziej rockowe oblicze
wole bardziej tą ciemniejszą stronę :roll:
Kanwulf - 2005-03-18, 12:42
:
Bastard ale nie chodzi mi o cała twórczośc... mają po prostu wg. mnie niektóre kawałki w stylistyce black. ale ogólnie MDB to świetny doom :P


no to przerzucajcie ten temat do rocka i całej reszty :-)
Altea - 2005-03-18, 13:25
:
...Opeth..hmm..swietny zespol :D ..ulubiony album...wsztskie dobre..ale najlepszy damnation z utworem "Weakness..a poza tym, album Deliverance....i Orchid..fajne klimatyczne utworki...dobry wokal..coz chciec wiecej:D
Kanwulf - 2005-03-31, 06:09
:
ostatnio tak sobie zaczęłam słuchać całej dyskografii Opetha za jednym razem. No i cóż stwierdzę... Stwierdzę iż jakoś do gustu niespodziewanie mi przypadł Blackwater Park który wcześniej uważałam za taki... jakby to ująć... po prostu nie dla mnie. A gdy się wsłuchałam to dosłownie stwierdzam że nie ma słabych kawałków na tej płycie. I tak lubię Bleak i te inne twory co wymieniliście... ale początek The Drapery Falls jest jak dla mnie czymś pięknym w całej mocy słowa piękno. ech ... piszcie coś. Przecież to nie wszystko co można o Opeth powiedzieć.
kara mija - 2005-03-31, 14:07
:
wokal w dechę..."soul still feeding from the loss" słyszę od trzech dni w głowie na okrągło, ratunku!:)
AsmodaY - 2005-03-31, 17:19
:
O ile się nie mylę to Opeth należy do melodycznego Death Metalu ze szwecji a przynajmniej do tej szkoły :lol:

Black to tam raczej jest mało słyszalny o ile w ogóle :wink: Przynajmniej nie doszedłem do takiego wniosku a słyszałem wszystkie płyty :twisted:

A tak po prawdzie metal to metal a słucha się tedo co się lubi :lol:
Jak to mówią "De gustibus non est disputandum" :mrgreen:
Kanwulf - 2005-03-31, 17:53
:
buahahah jak ktos jeszcze raz mi powie ze wokal Mikaela to growl to padnę ? kaj Jego growl do growlu wokalistów zespołów death metalowych lol

a byłeś chociaż na koncercie ich ? ech ...
Solvar - 2005-03-31, 20:10
:
no to jak dyskusja o Opecie wróciła, to też coś napiszę, skoro napisałem o wszystkich albumach wypowiem się na temat dvd Lamentations: strata pieniędzy i czasu ogladania, to jest cały nowy Opeth, kilka wyjątków jak Harvest, wieje maksymalną nudą a głos wokalisty zapowiadającego utwory brzmi okropnie
AsmodaY - 2005-04-01, 09:24
:
Kanwulf napisał/a:
buahahah jak ktos jeszcze raz mi powie ze wokal Mikaela to growl to padnę ? kaj Jego growl do growlu wokalistów zespołów death metalowych lol

a byłeś chociaż na koncercie ich ? ech ...



Zrozum że tylko powiedziałem to co większość uważa za prawdę!! Mam ich płytki bo lubię posłuchać na starych to nawet dość ostro sobie poczynają <dość jak na taką kapelę> Nie zastanawiam się też co ten wokal przypomina bo mnie to gówn obchodzi :lol: A to że to melodyjny szwedzki death to jasne jak słońce !! U nich większość kapel tak gra ten gatunek :twisted:
Kanwulf - 2005-04-01, 14:55
:
jak to jest death chuj że melodyjny to ja jestem prezydent polski. ale cóż moja opinia :-)
AsmodaY - 2005-04-01, 15:10
:
Ehh ja też po pierwszym przesłuchaniu bym tego nie postawił na tej półce ale tak właśnie jest :lol: Inna sprawa że ma to mało wspólnego z tym tradycyjnym Deat Metal'em jak Disloyal dla przykładu :twisted:

Ale tak dla porównania COF to gotyk a niektóre pizdki twierdzą że to Black :lol: Ale mniejsza o to jak już powiedziałem zasadniczo gówno mnie to obchodzi :twisted:
Solvar - 2005-04-01, 15:17
:
Kanwulf napisał/a:
jak to jest death chuj że melodyjny to ja jestem prezydent polski. ale cóż moja opinia :-)


no zawsze był problem z określeniem stylu Opetha, może to i dobrze, mają swój specyficzny klimat, wg mnie progresywny black na pograniczu z death, mówię tu o tej pierwszej części dyskografii Opetha
Kanwulf - 2005-04-01, 16:00
:
po Damnation nie wiem jak określić ich muzykę już w ogóle. namieszały chłopaki wszystkiego hehe.


a COF to szit. :P
Solvar - 2005-04-01, 16:02
:
znaczy się cradle of filth? eee, nie powinno się o nich pisać, to w końcu forum metalowe

Damnation to pitupitu rock
AsmodaY - 2005-04-01, 17:20
:
Przykład panowie - to był tylko przykład :lol:
Co do tematowego zespołu to ja obstaje przy swoim choć by dla tego że z tego gatunku jak dal mnie wyrośli :twisted: A wy się juz tutaj dogadajcie sami ze sobą :twisted:
Kanwulf - 2005-04-01, 17:59
:
Asmoday czy widzisz taki pewien znaczek przy moim nicku ? jak tak to fajnie. dlatego sądze iż panowie i panie a nie panowie :P ja żeruje na blacku :D
AsmodaY - 2005-04-01, 19:07
:
Prosze o wybaczenie droga różowa landrynko :lol: Obiecuję że to się więcej nie zdarzy :lol:
Ale ale która płytka Opeth panowie i PANIE jest dla was najlepsza :?: :?: :?:
Kanwulf - 2005-04-01, 19:21
:
przynajmniej różowa landrynka a nie jakiś bęcwalec :P w ogóle pytanie mam offtopowe - z wszystkiego tak napierdalasz ? ciagle widzę w twych wypowiedziach śmiech. ale mniejsza o to...

wracając do Opetha

najlepszy ? nie wiem. powiem tak jak zacznę słuchać to słucham do znudzenia. ale jedynym albumem przy którym nie myślę kiedy skończy się jakaś piosenka jest Blackwater Park. Ale pod względem przywiązania wolę MAYH.
AsmodaY - 2005-04-01, 19:27
:
Ten bęcwalec to raczej krótko trwały będzie w moim przypadku :evil: Mam dziwny nawyk pisania po 30 postów dziennie jak jest z kim :lol: Co do śmiechu to lubię te emoty i wstawiam ich czasami bardzo dużo :twisted: A z dużym uśmiechem są najfajniejsze :lol:

A co do lyty to się zgodzę że Blakwater jest naprawdę dobra a że sam nie mam jako takiego sentymentu do nich więc jak mi któraś w jakiś dzień podpasuje to mogę słuchać i słuchać ......
Ale bez przesady zasadniczo woję jakieś podziemne chroboty i mało lekkie nagrania :lol:

A ta ikonka mnie rozpierdala - tzn bardzo ale to bardzo mi się podoba :fire:
SukubuS - 2005-04-01, 19:41
:
Świetna kapela... i niepowtarzalny styl :) jak dla mnie najlepszy jest album Deliverance.. chociaz wszystkie sa dobre.
ederlezi - 2005-05-04, 23:49
:
Bardzo, bardzo lubie ich muzyke. Sa niepowtarzalni. Poza tym mają super okładki ( czego nie można powiedzieć o kazdym zespole metalopodobnym) - Martwa natura rlz.
Vlad Tepes - 2005-05-05, 06:36
:
Faceci wysoko postawili poprzeczkę konkurencji. Świetne kompozycje, ciekawe aranże i mistrzostwo wykonawcze. Wstyd nie znać.
MadMan - 2005-05-05, 08:18
:
OPETH jest najzajebist... kapelą pod słońcem, wokale miażdzą zwłaszcza groul który brzmi jak "młody demon" genialnie zgrane gitary zwłaszcza partie akustyczne, słuchać nie umierać! Każda płyta ma w sobie coś genialnego dlatego wszystkie są doskonałe, co do DVD Opetha jest poprostu genialne zaje.... koncert któy widziałem z 5 razy polecam w 100% dlatego bo chłopaki brzmią tak samo jak na płytach a mało kapel potrafi przenieść to co na płycie na koncerty life zwłaszcza wokale często są dużo gorsze jak np. w Slipknocie Kończe moją wypowiedź krótkim podsumowaniem Opeth jest genialna i bardzo ciekawą kapelą której nie można zaszufladkować do jednego gatunku za co im winne są brawo i pochylanie czoła !
- IX - - 2005-05-05, 09:02
:
Ah ci fani :lol:
Kanwulf - 2005-05-06, 08:42
:
:lol:

my ... wierni fani ! łączmy się ! :lol:
Hordven - 2005-05-06, 12:57
:
Opeth jest dla mnie bardzo dobrą kapelą. Wierny im jestem od dawien dawna :)
Ulubiona płyta to chyba Blackwater Park, ale My Arms, Youre Hearse też jest świetna, na kolana mnie rozkłada April Ethreal - świetny kawałek.
Szkoda że większość moich płyt Opeth gdziś po przepadało pożyczonych :] no ale najlepsze się uchowały ;)
I nei rozumiem troche czemu Opeth jest w "rock i cała reszta"? w sumie na siłe można by ich podciągnąć pod Death, ostatecznie pod Melodic Death :)
- IX - - 2005-05-06, 13:03
:
Na sile pod death a nie na sile pod cala reszte. Proste?
Hordven - 2005-05-06, 13:05
:
Może jestem troche dziwny :] ale "cała reszta" jakoś źle mi się kojarzy, a pod MD podchodzi, więc niewiem w czym problem. No ale git.
SukubuS - 2005-05-06, 14:45
:
wsumie jest dobrze heh ... :) a cos słyszałem ze opethów teraz 5 jest haha ale nie wiem czy to prawda :P :lol:
Kanwulf - 2005-05-06, 15:25
:
jak dla mnie to mozna podciągnąć to nawet pod techno.

żart :lol: ;-)
SukubuS - 2005-08-05, 14:41
:
a słyszał ktos nowy album "Ghost Reveries" :) jak dla mnie swietny.. moze troche stylowo pod Deliverance podchodzi... ale widać odrazu ze Opeth :) najlepszy song : Reverie/Harlequin Forest
aRo - 2005-08-05, 15:24
:
SukubuS napisał/a:
a słyszał ktos nowy album "Ghost Reveries" :) jak dla mnie swietny.. moze troche stylowo pod Deliverance podchodzi... ale widać odrazu ze Opeth :) najlepszy song : Reverie/Harlequin Forest

:lol: nie wiedzialem ze juz sie pojawil, ale thx za info :mrgreen: ale narazie musi poczekac az zakonczy sie dostarczanie innej płyty :P
SukubuS - 2005-08-05, 21:42
:
własciwie to ma sie pojawic jakos 2 dni pzred koncertem u nas :) 29 bodajze :) ale od czego jest internet :P nie to zebym po chamsku ich okradał.. :P kolezanka sciagneła to sobie pzregrałem :D hyhy
Shaezaar - 2005-08-09, 11:40
:
SukubuS napisał/a:
a słyszał ktos nowy album "Ghost Reveries" :) jak dla mnie swietny.. moze troche stylowo pod Deliverance podchodzi... ale widać odrazu ze Opeth :) najlepszy song : Reverie/Harlequin Forest


Ja mam ten album i uważam, że trzyma klasę, ale świetny nie jest.
moonfire - 2005-08-16, 23:43
:
Nowy Opeth to padaka na całej linii. Wilsona nie ma, ale nadal jest "progresywnie", kawałki niespójne, nudne, szkoda gadać, porażka.
TRUEposh - 2005-08-23, 06:15
:
W sumie Opeth to Opeth ale faktycznie krążek nie dorasta do pięt albumom z Wilsonem .Blackwater był płytą idealną ,album któremu moge dac 10ątke . Deliverance również był bardzo udany (damnation to był taki dodatek) tak więc po swietnych płytach wiedziałem ze z Michaela wyjdzie powietrze .Płyta w stylu Opeth ale bywaja niestety nudniejsze fragmenty ,a moze to tylko najtrudniej przyswajalny album Opeth? Musze jeszcze dokladniej przesluchac .
Yossarian - 2005-08-27, 09:53
:
Z Opeth słyszałem tylko "Damnation". Straszna nuda :|
TRUEposh - 2005-08-28, 07:38
:
Yossarian napisał/a:
Z Opeth słyszałem tylko "Damnation". Straszna nuda :|



Damnation to taki wybryk Opeth .Posłuchaj sobie Blackwater Park nie pożałujesz .Agresja przeplatająca sie z fajnym klimatem i elemtami progresji (Wilson).
Yossarian - 2005-08-28, 12:14
:
Mogę się skusić.
menello - 2005-09-27, 19:46
:
OPETH! Swietna kapela rewelacyjny klimat ! Uwielbiam ich słuchac jak czytam ksiazki! Starsze płytki moim zdaniem sa lepsze np still life kapitalna! Moim zdaniem na nowej nie potrzebne sa klawisze! A co wy o tym myslicie?
Rafal16 - 2005-10-13, 21:22
:
Opeth przygode z tym zespołem zaczełem dośc niedawno byłem ostatniego sierpnia na koncercie w spodku grają nie samowicie technicznie byłem pod wielkim wrażeniem
Kapela godna polecenia
nug-soth - 2005-10-14, 08:35
:
Rafal16 napisał/a:
Opeth przygode z tym zespołem zaczełem dośc niedawno byłem ostatniego sierpnia na koncercie w spodku grają nie samowicie technicznie byłem pod wielkim wrażeniem
Kapela godna polecenia


Umiesz stawiac znaki interpunkcyjne? Ja wiem, ze przecinki to juz cholernie trudne, ale chociaz kropki? :?
Rafal16 - 2005-10-14, 09:13
:
luz postaram sie ale często uciekałem z polskiego więc wybacz.
rotten - 2005-10-14, 11:02
:
Rafal16 napisał/a:
luz. postaram sie, ale często uciekałem z polskiego, więc wybacz.
śmieszny jesteś - pozytywnie ;]
Rafal16 - 2005-10-14, 15:36
:
Całą przyjemność po mojeje stronie( a co do polskiego do prawda dwa razy śpłem z polaka)
Stygmat - 2005-10-14, 20:48
:
ja lubić ta kapela, starsze płyty lubić bardziej, a nowe też lubić, koncerty lubić lubić.
Syka - 2005-10-22, 15:30
:
Opeth to kultowa kalela!!! I co do tego nie ma wątpliwości. Dla mnie najlepsza ich plyta to Bleakwather Park a piostenka Bleak...ta gitara...niemożliwa...za kazdym razem jak slucham to mne ciarki przechodza...chłopaki dały z siebie wszystko. Plyta Damnation jest zupelnie inna, można by pomyslec ze zmienili styl podobnie jak Anathema...no ale ostatnie ich dzielo Ghost Riveries wyraźnie temu przeczy. Osobiście bardzo mi sie podoba, fakt brzmi troche inaczej, ale to moze zasluga tego ze tym razme Mikael sam plyte mixował. Tak czy siak ogromy szacunek dla całej działanośći Opeth...
A co do koncertów: nie bylam w spodku w tym roku i chyba nawet dobrze...tylko bym sie wkurzyła podejrzewam. Znajmoi mowili ze zagrali 4 kawałki, a do tego kornowa publicznosc ich wygwizdala...jeżeli to prawda to wstyd mi za tych ludzi. Kto to w ogole wymyslił zeby Opeth byl suppoertem dla KOrna...no porażka. Byłam na koncercie Opeth w Holandii i to dopiero było coś. Grali ponad godzine do tego kawalki z wszystkich plyt, raz bisowali, wspaniałe brzmienie i technika...brak słów...just respect for them :) Z tego co sie orientuje to najbliższy koncert w Pradze 19.12. .. Może ktos sie wybiera??? Mozna by cos razem wykombinowac i pojechac...
(gg 3315767)
SLAYER666 - 2005-12-01, 15:23
:
NO... wkońcu dopadłem płytke "Ghost Reveries"... i przyznam, że nawet fajna, aczkolwiek troche zaspokojna nawet jak na opeth'a. Mike mógł więcej używać swojego jakże genialnego (moim skromnym zdaniem) growlu... ale cóż, trzeba się cieszyć tym co się ma ;)
Wg. mnie najfajniejszy utwór, a zarazem teledysk to:"The Grand Conjuration", aczkolwiek są inne ciekawe piosenki...
taka moja ocena: 7/10
Ravage - 2005-12-03, 19:21
:
mówcie sobie co chcecie
ale po Hunterze jest to najbardziej znienawidzony przezemnie zespół
ich muza jest taka tępa i do mnie wogóle nie przemawia
wokale są beznadziejne, piosenki kurdewka jakieś wymyślne i to przekombinowane co brzmi jak najwiekszy badziew, brak jakiegokolwiek jaja tej muzyce, nudna, i wogole
nie chce mi sie analizowac bo mi nie dobrze
to oczywiscie MOJE zdanie tylko ;)
Mephisto - 2005-12-03, 20:06
:
o kurwa anorexia nervosa ci sie podoba a opeth to gowno?tracisz w moich oczach stary :|
Ravage - 2005-12-03, 20:42
:
a co ma anorexia do opeth skoro to dwa rózne gatunki ?
Mephisto - 2005-12-03, 20:45
:
to ze taki opeth w porownaniu z tymi pedalami jest zespolem mistrzowskim :] a co zespolow z roznych gatunkow nie mozna porownywac?
Ravage - 2005-12-03, 21:07
:
chyba za twarz iich nie oceniam :]
a za muzyke, a ze graja inna to nie mozna chyba tego porownac
tak jakbys porównał komedie do horroru ;)
Herman - 2005-12-04, 21:39
:
Syka napisał/a:
Opeth to kultowa kalela!!! I co do tego nie ma wątpliwości. Dla mnie najlepsza ich plyta to Bleakwather Park a piostenka Bleak...ta gitara...niemożliwa...za kazdym razem jak slucham to mne ciarki przechodza...chłopaki dały z siebie wszystko. Plyta Damnation jest zupelnie inna, można by pomyslec ze zmienili styl podobnie jak Anathema...no ale ostatnie ich dzielo Ghost Riveries wyraźnie temu przeczy. Osobiście bardzo mi sie podoba, fakt brzmi troche inaczej, ale to moze zasluga tego ze tym razme Mikael sam plyte mixował. Tak czy siak ogromy szacunek dla całej działanośći Opeth...
)


jak na fana Opetha dziwi mnie fakt Twojej nie znajomosci poprawnych nazw plyt czzby mp3 ktos zle podpisal ? :>
Syka - 2006-01-12, 18:20
:
[quote="Herman"]

jak na fana Opetha dziwi mnie fakt Twojej nie znajomosci poprawnych nazw plyt czzby mp3 ktos zle podpisal ? :>[/quote]

tak a jak juz sie nie ma nic ciekawego do powiedzenia to czemu by sie nie uczepić poprawności nazw czy innych takich drobiazgów...śmieszny jesteś... :lol:
Czorth - 2006-01-13, 02:10
:
Ich muza mi sie podoba... Amen!
Kjera - 2006-05-02, 22:26
:
O, i stało się - wrócił Opeth! Jak miło. Z wcześniej czytanych postów (tu i ówdzie) wynika, że wielu najbardziej chwali Blackwater Park. Nie przeczę, to była moja pierwsza ich płyta i brzmiała dla mnie tak, jak sobie wyobraziłam, że będzie. Ostatnia właśnie sobie "leci" i choć niektórzy recenzenci twierdzą, że jest nudnawa a utwory zbyt długie (są długie, to fakt) to jestem daleka od krytykowania. Wielu płyt niestety jeszcze nie mam, moją kolejną i ostatnią narazie jest Still Life. Poruszająca. W całym Opeth uwielbiam to, że potrafi harmonijnie łączyć różne sprzeczności tworząc muzykę, która nie może szybko się znudzić.
Inga - 2006-05-05, 13:16
:
niedawno się przekonałam do tego zespołu :] na dłuższą metę nie mogłabym twgo słuchać,bo mnie wokal bardzo meczy.Z ich utworków najbardziej podoba mi się 'Harvest' :)
Black Daimoon - 2006-05-15, 14:11
:
Opeth to Melodyjny Death Metal jak już ktoś wcześniej wspomniał, co do growl'u to jest, oczywiście nie przez cały czas, ale jest...płyta Ghost Reveries jest dobra...
Uotr - 2006-05-16, 22:49
:
Cytat:
Opeth to Melodyjny Death Metal


:shock: Ktos sie troszke myli... Melodyjny Death to jest chyba In Flames czy inny Norther. Roznice nie trudno zauwazyc :razz: Ja bym Opeth nazwal raczej Progresywnym Death Metalem. Ale moge sie oczywiscie mylic...
Inga - 2006-05-18, 15:17
:
też słyszłąm opienie ,że to progresywny death metal :]
Darkness-Juman - 2006-05-19, 05:56
:
Inga napisał/a:
Z ich utworków najbardziej podoba mi się ...


"Forest of October" - i to chyba wszystko. Oczywiście nigdy nie powiem, że Opeth to zła kapela, bo tak nie jest... ale mnie osobiście ich muza nie kręci. Nie wiem... może jej nie rozumiem, ale po prostu nie łapie tego klimatu... "nic na siłę" więc Opetha słucham rzadko :roll:
Devir - 2006-06-26, 11:15
:
Też słucham rzadko bo mam tylko ich jeden utwór "demon of the fall" i taki sobie. Z tego co ciekawego słyszałem o tym zespole to o płytach, które wydają; jedna jest łagodniejsza, a następna ciężka...ciekawy pomysł. Subiektywnie ujmując zespół nie wyróżnia się niczym, maja kilka ciekawych pomysłów i tyle.
Darkness-Juman - 2006-06-26, 17:54
:
Devir napisał/a:
Subiektywnie ujmując zespół nie wyróżnia się niczym, maja kilka ciekawych pomysłów i tyle.


Tutaj Devirze bym się z tobą nie zgodził, bo zespół wyróżnia się stylistyką od innych i to w dość znaczny sposób... ;)
Czorth - 2006-06-26, 18:11
:
Darkness-Juman napisał/a:
Devir napisał/a:
Subiektywnie ujmując zespół nie wyróżnia się niczym, maja kilka ciekawych pomysłów i tyle.


Tutaj Devirze bym się z tobą nie zgodził, bo zespół wyróżnia się stylistyką od innych i to w dość znaczny sposób... ;)


Prawda... uważam Opeth za wyróżnijącą się kapelkę - dużo motają z melodiami, taki death/doom ale bardzo charakterystyczny, choć jednym wydawnictwem, które nijako mi podchodzi jest Orchid (może jeszcze Mornigrise).
Devir - 2006-06-27, 11:05
:
No dobdzie ;]
Tam napisałem swoje subiektywne, osobiste odczucia co to Opeth. Pozatym te kilka dobrych pomysłów, które nasisałem to właśnie tyczy się ich stylu grania, przejść etc.
Ale trzeba pamiętać, że słyszałem w życiu może 3 utwóry, więc mogłem dużo przegapić dobrego w tym zespole. :)

Orchid znam, całkim fajnie się tego słucha, ale nie na dłuższą mete. Takie emo-screamo :wink:
wojownik - 2006-07-18, 10:29
:
Dobry zespół :) Wg. mnie najlepsza jest pierwsza płyta ,,Orchid,'' ale tylko minimalnie od reszty
Patricia - 2006-08-13, 21:33
:
Wg. mnie dobry zespół, lubie go sobie czasem posłuchać.
Najbardziej lubię chyba Blackwater Park i Damnation :)
nacho - 2006-08-14, 11:37
:
Wg mnie zdecydowanie najlepsza plyta Opeth to My Arms Your Hearse. Blackwater Park jeszcze tez byl niezly, ale wszystkie nastpene (Deliverence, Damnation a w szczegolnosci ta kiczowa najnowasza) to juz nie to samo. Niestety zmienili styl i tych nowych rzeczy nie daje rady sluchac
Nemesis - 2006-08-19, 14:38
:
Opeth = Świetna kapela!
tomash - 2006-08-19, 16:00
:
Ja lykam w całości każdy album Opetha, nie przeszkadza mi dlugość utworów ale dla takiego prog rockoweg wyjadacza długie tracki to nie pierwszyzna :lol:

Bardzo podobają mi się wokale Mikela. Ma naprawde duże możliwości.

A mój ulubiony album to Ghost Rveries.
Eternal_hate - 2006-08-19, 16:03
:
tomash napisał/a:
Ja lykam w całości każdy album Opetha, nie przeszkadza mi dlugość utworów ale dla takiego prog rockoweg wyjadacza długie tracki to nie pierwszyzna :lol:

Bardzo podobają mi się wokale Mikela. Ma naprawde duże możliwości.

A mój ulubiony album to Ghost Rveries.


Moj tez :)
Veles - 2006-10-21, 10:43
:
Opeth! jedyny zespól który w swym dorobku nie wydał żadnej chujowej płytki.
Sardonique - 2006-11-05, 18:15
:
Veles napisał/a:
Opeth! jedyny zespól który w swym dorobku nie wydał żadnej chujowej płytki.


dokładnie.

zaczełam słuchać metalu jak miałam mniej więcej 11-12 lat, i kiedy moi znajomi podniecali się "nową" metalliką, mnie po pewnym czasie wpadł w ręce opeth. Chyba nie muszę tłumaczyć kto miał większe szczęście hehehhe...
Osobiście najbardziej lubię Blackwater, Morningrise i Ghost Reveries... A Damnation to nawet moja totalnie niemetalowa mamusia lubi, a trochę na muzyce to ona się zna :)
Nemesis - 2006-11-11, 12:52
:
Cytat:
Opeth! jedyny zespól który w swym dorobku nie wydał żadnej chujowej płytki.


Potwierdzam :)
Sardonique - 2006-11-11, 18:33
:
dobre długie kawałki, w których coś się dzieje i które mają dopracowane, zamknięte tematy - to świadczy o klasie zespołu, nie tylko Opeth. Bo jeden, czy 2 riffy, nie ważne jak genialne, nie mogą stanowić utworu jako całości.
Jack the Nipper - 2006-11-12, 00:11
:
NIe przepadam. Zwłaszcza za ostatnimi dokonaniami.
Geralt - 2006-11-12, 12:48
:
znam jedynie album "Orchid" i kilka poszczególnych utworów.
rozumiem, że rozbudowane riffy, klimat itp. ale jakoś mi to nie podchodzi :?
wolę muzyczne wygibasy w stylu wczesnego Pink Floyd :)
Veles - 2006-11-12, 22:06
:
to polecam Riverside. Chociaż... czy ja wiem...
Sardonique - 2006-11-13, 16:48
:
No to chociaż Porcupine Tree... chociaz z tego co wiem, to Akerfeldt tez sie tam panoszy ;)
EXODUS - 2006-11-13, 16:54
:
jakos nigdy tak szczegolnie nie pociagal mnie Opeth...wogole nie przepadam zbytnio za wszystkim co z progresja jest zwiazane. No moze za parymi wyjatkami. Chociaz opetha cenie za ich ambitnosc i nie banalnosc :)
Sardonique - 2006-11-13, 17:14
:
a no tak, bo jest jeszcze tzw. metal regresywny. polega to na tym, ze np. (tekst piosenki):

kill kill kill kill kill
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaarghhhhhh
death death
i will kill you, you will kill me
necro grim and evil
necro grim and evil
cuuuuuuuuuult ooooooooooooooof sataaaaaaaaaaaaaaaaaaaan!!!!!!!
yo!

wszelkie prawa zastrzezone, jakby co hehehhe :)
Veles - 2006-11-13, 18:08
:
Sardonique napisał/a:
No to chociaż Porcupine Tree... chociaz z tego co wiem, to Akerfeldt tez sie tam panoszy ;)

Owszem, nagrywał partie wokalne i gitary do paru płytek. Kawał dobrej roboty. Porcupine tree daje radę jednym słowem. Brakuje jeszcze tylko LaBrie :)
Sardonique - 2006-11-14, 10:47
:
a nie wiem czemu za LaBrie nie przepadam... drażni mnie trochę taka power-maniera, facet tak jakby podjeżdża w końcówkach frazy. no niby wszystko jest ok, ale czasem mi to na nerwy działa ;)

a jeśli chodzi o prog to jeszcze np Arena albo Fates Warning - też dają rade jak dla mnie ;)
Veles - 2006-11-14, 15:47
:
NIe można też zapomnieć o Sphere of Soul czy tym bardziej o Evergrey. Świetne kapele!
Rosetta - 2006-12-31, 22:33
:
cenię ich za to ze nie mają złej płyty w swym dorobku.
a blackwater park poraża.
szkoda tylko ze lopez odszedł, ale dadza sobie rade i bez niego.
Nemesis - 2007-01-06, 12:21
:
Mikael Akerfeldt has posted a message on their website telling that he has started the writing for what is supposed to be the 9th Opeth record and is also working on a as of yet unnamed side project. The members of the band wish to extend a big "thank you" to all their fans worldwide who came and saw them on the "Ghost Reveries" world tour 2005/2006. They also want to thank the promoters and agents who made this tour possible. They hope to see you again soon!

- Szykuje sie kolejna płyta Opeth :)
Sardonique - 2007-01-08, 13:23
:
I bardzo dobrze :D
Veles - 2007-01-08, 15:35
:
a tam. Wyjdzie pewnie dopiero za rok albo i dwa :/
Sardonique - 2007-01-09, 14:21
:
No... bo troche szybko po poprzedniej...
rotten - 2007-01-09, 15:35
:
Sardonique, prosiłabym o mniej offtopów i bardziej rozbudowane posty. Bardzo nie lubię osób, które nie mają nic do powiedzenia, ale i tak wtrącą swoje trzy grosze w postaci dennego/wulgarnego/offtopowego postu. Dlatego też uprzejmie zwracam się do Ciebie z prośbą, byś mnie nie prowokowała do pewnych jakże nieprzyjemnych czynności.
Sardonique - 2007-01-10, 16:34
:
I to ostrzeżenie to pewnie za to? Hah, aż chciało by się przywłać mój poprzedni podpis: "An attempt to silence a man is the greatest honour you can bestow upon him, it means you recognize his superiority"

Ale dobra, umówmy sie że juz nie będę :D
coberek - 2007-01-24, 08:54
:
OPETH.... pamiętam jak pierwszy raz usłyszałem u Ryłkołaka w RMF-ie (to był chyba 1995 rok) "The Forest Of October" i wpadłem zupełnie...potem było już czekania na każde następne wydawnictwo... Jakbym miał wymienić to co mi się najbardziej podoba to na każdy dzień wymieniłbym pewnie co innego ale na dzisiaj ze starego Opeth bez maczania łap przez Wilsona to wygrywa "Still Life" ("Face Of Melinda" mistrzostwo świata) a potem z Wilsonem to "Blackwater Park". Chyba nikt nie pisał o solówkach Ackerfeldta - są zajebiście charakterystyczne nie sposób go pomylić z kimś innym...
Pamiętam, jak przed wydaniem "Deliverance" usłyszałem w "Minimaxie" Kaczkowskiego "For Absent Friends" i tytułowy i nie znając tytułu powiedziałem od razu OPETH a potem musiałem się tłumaczyć skąd ja to wiem... :)
Generalnie ekipa która popchnęła muzę metalową na nowe tory i za to szacunek wielki bo to potrafią tylko wielkie kapele...
Sardonique - 2007-01-24, 16:57
:
coberek napisał/a:

Pamiętam, jak przed wydaniem "Deliverance" usłyszałem w "Minimaxie" Kaczkowskiego "For Absent Friends" i tytułowy i nie znając tytułu powiedziałem od razu OPETH a potem musiałem się tłumaczyć skąd ja to wiem... :)



haha! u mnie to samo było z "Ghost Reveries" :D
Moth - 2007-05-12, 12:51
:
Świetny zespół, jeden z moich ulubionych. Najbardziej 'działa' na mnie płyta Orchid. Super klimat. Bardzo lubię wokal Akerfeldta, zarówno ten 'metalowy' jak i 'progresywny'. Bo imo tak powinno się określać ten zespół. Jako progresywny metal :) . Czekam niecierpliwie na następcę Ghost Reveires, skracając sobie okres oczekiwań oglądanym po raz setny DVD Lamentations.

BTW. odnoście 'pedalskości' wokalu. Czy jeśli ktoś nie rzyga do mikrofonu, nie warczy, bądź też nie skrzeczy non stop, a potrafi zaśpiewać tak czysto i tak technicznie, że ciary przechodzą, to jest pedałem ? :lol: Pewnie tak. Pewnie też pedalski jest 'kwiatek' z pierwszej płyty Opeth'a 8) Kurwa, niby ostra muza, a tu jakieś roślinki, babskie no. :lol:

[ Dodano: 2007-05-12, 13:52 ]
Byłbym zapomniał, jest też wiele godnych polecenia kapel, które w jakiś sposób inspirowały się twórczością Opeth'a. Mam na myśli niemieckie Disillusion i izraelskie Orphaned Land. Warto, jak ktoś lubi to co robi Akerfeldt i reszta, to warto jak sam skurwysyn ;) .
Masterton - 2007-05-12, 14:43
:
Opeth to zespół ze wszystkich stron genialny, zaskakujący. Z jednej strony potrafią zagrać bardzo agresywnie, a z drugiej subtelnie czego przykładem jest płyta "Damnation", która jest w całości utrzymana w konwencji akustycznej, piękna sprawa. "Ghost Reveries" to kolejny dowód na to, że Opeth potrafią w znakomity sposób połączyć brutalne growle jak i melodyjne wokalizy, czego przykładem może być utwór pt. "Beneath the Mire".

Trochę historii. Odkąd pamiętam jakoś nie przepadałem za Opeth... Ale pewnego dnia to się zmieniło. Zaciekawił mnie fakt współpracy zespołu z liderem Porcupine Tree, Stevenem Wilsonem. Analogicznie do ogromnej sympatii do Porcupine Tree, postanowiłem zainteresować się Opeth. Jeśli chodzi o twórczość zespołu to zainteresowały mnie konkretnie 3 albumy [Blackwater Park, Damnation oraz Deliverance], które powstały przy współpracy Wilsona. Należy dodać, że posiadam jeszcze ich ostatni krążek, tj. "Ghost Reveries", który również nie stroni od łączenia "subtelnego" brzmienia z brutalnością do jakiej przyzwyczaił swoich fanów Opeth.
Moth - 2007-05-12, 17:27
:
A słyszał ktoś "Soldier Of Fortune" w wykonaniu Opeth'a ? IMO wykonanie lepsze od oryginału.
nacho - 2007-07-05, 14:15
:
Dołącze się... jak dla mnie najlepsza płyta to My Arms Your Hearse.. bez dwóch zdań.
Bardzo pozytywnie również mnie zaskoczyła Ghost Reveries - zaskoczyła, bo dopiero po kilkunastu przesłuchaniach ją pojąłem jako 'świetną'. :twisted:
Nehamod - 2008-02-17, 20:02
:
"Ghost reveries" bardzo mi się podobało, wcześniejsze też mocne, czekam na nowy produkt Akerfeldt'a :)
Nemesis - 2008-02-17, 20:51
:
O tak, nowy album Opeth... :yeah:
Blackened - 2008-02-18, 10:06
:
Źródło: Opeth Official
Cytat:

Watershed" is the name of Opeth´s 9th studio observation. The album has just been mixed and mastered by Jens Bogren with M. Åkerfeldt. The album consist of 7 songs and the titles are as follows:

1. Coil
2. Heir Apparent
3. The Lotus Eater
4. Burden
5. Porcelain Heart
6. Hessian Peel
7. Hex Omega

All the songs have been written by M. Åkerfeldt apart from "Porcelain Heart" which was co-written with Fredrik Åkesson. One additonal track, "Derelict Herds" has also been recorded and this was written by Mikael Åkerfeldt and Per Wiberg. On top of this, 3 cover songs has been recorded. "Bridge of sighs" from Robin Trower´s 1974 Lp with the same title, "Den ständiga resan" (sung in Swedish) by Marie Fredriksson as well as the classic Alice in Chains song, "Would?".

The album was recorded at Fascination street studios during November 1 and December 13. Some addtional recordings were done between January 3rd and 7th. Produced by Jens Bogren and Mikael Åkerfeldt and Opeth.

Says Mikael Åkerfeldt: "I´ve worked so hard with these songs for quite some time now, I´ve listened to 'em a zillion times. I don't hate them just yet! The album sounds great sonically and I think I can hear us evolving as the record plays on. It is taking us somewhere musically and I don't know where. It's very exciting to say the least! I can't remember having enjoyed a recording this much ever before."

The cover was (as usual) designed by Travis Smith in co-operation with Åkerfeldt. Release date is yet to be confirmed but Roadrunner worldwide will have it out sometime in the Springtime of this year.
[/quote]
managarm - 2008-02-21, 00:02
:
o nie! dziewczyna mi bedzie szalec znowu ;]
Blackened - 2008-02-21, 09:12
:
Cytat:
o nie! dziewczyna mi bedzie szalec znowu ;]


Twoja też? :D
Nemesis - 2008-02-21, 13:59
:
No to jedziemy:

Cytat:
The as yet untitled album from Sweden's Opeth is a stunning piece of music that reaches deep into rock's history to create a sound that few can approach, let alone master. Helmed by guitarist/vocalist and music afficianado Mikael Akerfeldt, Opeth can be described as a "genre of one". They're a band who's sound touches upon classic rock, modern metal, progressive rock, krautrock freakouts ands bits of European folk. And that's an oversimplification. Here's a track-by-track "cheat-sheet" to a record that you will undoubtly play many times, that will haunt you and will likely not be forgotten. I've said it many times. If you don't like Opeth, you don't like rock music.

1: (3:07) Zeppelin - Mostly acoustic driven with female vocals complementing Mike. These were done by Swedish vocalist Nathalie Lorichs. Completely different than anything Opeth have ever done before. A gorgeous moment that sets the tone for the record. You will listen to this track over and over again. Let's just call it a "panty-soaker"....

2. (8:51) Metal - Brutal. Lots of musical twists and turns. Many quiet moments that verge on free jazz. Here we also get the first taste of both new guitarist Fredrik Akesson who shows lead chops at the three minute mark. There's also no question about Axenrot's abilities to handle the rhythmic demands of Opeth with the adroitness of his predecessor. This is the only song that has full-on heavy vocals all throughout, harkening back to the Opeth of old.

3. (8:48) Metal - Something that's never been tried before...sung vocals over blast beats. Toss in Per Wiberg's eerie keys and atmospheric guitars that melds into a pure Krautrock freakout that also reminisces Chic Corea at his most bombastic. Throughout the song it's riffs galore all slaked with both gorgeous singing and pure death metal growls. Listen for the "asylum murmuring" the end of the track.

4. (7:42) Deep Floyd - A truly beautiful moment that sounds like John Lord playing keys for Pink Floyd. A ballad with a powerful chorus. Fantastic guitar playing trails out at the end of the song. Listen hard for Mikael's moment of guitar whimsy.

5. Porcelain Heart (8:01) Tool/Sabbath/Tull - Heaviness merges with nearly medieval balladeering into lurching Sabbath riffs. The first two verses are repetitive and memorable - something that wouldn't feel out of place on a Tool record. Then the Sabbath riffs come along rolling in like a friggin' tsunami of doom.

6. (11:26) The Epic-Jazz fusion melds into gentle renaissance melodies. Just as the song hits its most quiet and beautiful moment complemented by spare piano, a pulsing keyboard ushers in the ferocity and grandeur that only Opeth can muster. Then, about halfway in, the fucker gets real heavy...replete with the usual Opeth-ian twists and turns.

7. (6:59) Middle Eastern Introspection: An oceanic riff settles into a gentle keyboard while vocals lap against the shore - only to rise into unexpected and beautiful Middle Eastern guitar melodies. The rhythm section Bassist Martin Mendez and Martin Axenrot build and build only for vocals drift in and out of as the record gently trails off.


Szykuje się album roku :yeah:
PS - To jest mocne: If you don't like Opeth, you don't like rock music. :spoko:
Mercifulless - 2008-02-21, 14:09
:
Lepsze było zdjęcie dwóch pedałów z podpisem "Opeth saved our relationship".
Nemesis - 2008-02-21, 14:10
:
Mercifulless napisał/a:
Lepsze było zdjęcie dwóch pedałów z podpisem "Opeth saved our relationship".


? :drapie:
Mercifulless - 2008-02-21, 14:11
:
No nie znajdę ci tego teraz. Kiedyś po necie latało.
Nemesis - 2008-02-21, 14:12
:
Mercifulless napisał/a:
No nie znajdę ci tego teraz. Kiedyś po necie latało.


Pierwsze słysze. W każdym razie nie pisać mi tylko, że Opeth jest dla pedałów :dupek:
Mercifulless - 2008-02-21, 14:17
:
Tego nie napisałem. Napisałem tylko, że daleko lepsze od hasła "If you don't like Opeth, you don't like rock music".
Nemesis - 2008-02-21, 14:19
:
Mercifulless napisał/a:
Tego nie napisałem. Napisałem tylko, że daleko lepsze od hasła "If you don't like Opeth, you don't like rock music".


No ok, bo na początku można to było zrozumieć dwuznacznie ;)
Kasztelan - 2008-02-24, 17:33
:
Słuchałem Morningrise, spodobał mi się. Opeth to fajny, dynamiczny melodic death.
Gwar666 - 2008-02-24, 18:45
:
Ja bym to nazwał raczej progresywnym metalem ale to tylko moje zdanie.
Jac] - 2008-02-24, 20:17
:
Gwar666 napisał/a:
Ja bym to nazwał raczej progresywnym metalem ale to tylko moje zdanie.


popieram.
Nemesis - 2008-02-24, 21:09
:
Kasztelan napisał/a:
dynamiczny melodic death.


Nie wiedziałem, że coś takiego w ogóle istnieje.
Mercifulless - 2008-02-24, 22:01
:
Waść sugerujesz, że melodef nie może być dynamiczny?
Nemesis - 2008-02-24, 22:24
:
Mercifulless napisał/a:
Waść sugerujesz, że melodef nie może być dynamiczny?


Nie, tylko po prostu tej nazwy się raczej nie stosuje. Jest melodeath i tyle.
Blackened - 2008-02-25, 09:11
:
Ja też ;) Ale tak na marginesie, Opeth wymyka się wszystkim kategoriom, taka mieszanka stylów i różnego klimatu..masakra.
Mephisto - 2008-02-25, 10:47
:
Nemesis napisał/a:
Kasztelan napisał/a:
dynamiczny melodic death.


Nie wiedziałem, że coś takiego w ogóle istnieje.


Istnieje pewnie, ale mam wrażenie że akurat Opeth nie bardzo podpada pod tą kategorię.;)
Nemesis - 2008-02-25, 14:23
:
Mephisto napisał/a:
Nemesis napisał/a:
Kasztelan napisał/a:
dynamiczny melodic death.


Nie wiedziałem, że coś takiego w ogóle istnieje.


Istnieje pewnie, ale mam wrażenie że akurat Opeth nie bardzo podpada pod tą kategorię.;)


Ta, np: Damnation to cholernie dynamiczny melodeath ;)
Murderdollka - 2008-03-23, 14:19
:
Znam ten zespół, mam wprawdzie tylko kilka piosenek, ale i tak uważam że bardzo dobrze grają :D
Nemesis - 2008-03-23, 14:39
:
Murderdollka napisał/a:
mam wprawdzie tylko kilka piosenek


Tylko nie mów, że same ballady.
ThrashDeath - 2008-03-23, 17:22
:
Świetny zespół - szczególnie album "Still Life" - tylko czemu temat o nim znajduje się w dziale o muzyce, której nie gra??
Industrial - 2008-03-23, 19:25
:
Hmmm pewnie dlatego że nie ma działu o nazwie "progresywny metal z wpływami def, art rockowymi, gotyckimi, jazzowymi...."
Nemesis - 2008-03-23, 20:16
:
O właśnie. Jestem za tym, żeby na forum był jeszcze jeden dział - "Progresywny Rock/Metal", gdzie możnaby pogadać o kapelach typu Opeth, Dream Theater czy Porcupine Tree.
Jac] - 2008-03-23, 21:22
:
Nemesis napisał/a:
O właśnie. Jestem za tym, żeby na forum był jeszcze jeden dział - "Progresywny Rock/Metal", gdzie możnaby pogadać o kapelach typu Opeth, Dream Theater czy Porcupine Tree.


o, szczególnie o Porcupine Tree. ;d
Sebek - 2008-03-24, 13:06
:
Jac] napisał/a:
Nemesis napisał/a:
O właśnie. Jestem za tym, żeby na forum był jeszcze jeden dział - "Progresywny Rock/Metal", gdzie możnaby pogadać o kapelach typu Opeth, Dream Theater czy Porcupine Tree.


o, szczególnie o Porcupine Tree. ;d

Czy się lubi Porcupine Tree czy się nie lubi (jak ja ;) ) to mimo wszystko popieram, taki dział powinien być :)
trickster_g - 2008-03-24, 14:21
:
Napiszcie to w dziale Uwagi, pytania i poczekajcie na odpowiedź...
Murderdollka - 2008-03-24, 19:55
:
Nemesis napisał/a:
Murderdollka napisał/a:
mam wprawdzie tylko kilka piosenek


Tylko nie mów, że same ballady.


Nie. Chyba tylko jedna z nich jest spokojna - "Hope Leaves".
A reszta - no to jest już znacznie drapiezniejsze granie.
trickster_g - 2008-04-22, 19:53
:
nowy utworek :) :
http://www.roadrun.com/sh...-LotusEater.mp3
Nemesis - 2008-04-22, 19:57
:
Dlaczego oni już od kilkunastu lat tworzą ciągle dobrą muzykę? To się zaczyna robić nudne :stop: :spoko:
trickster_g - 2008-04-22, 20:03
:
Nemesis napisał/a:
Dlaczego oni już od kilkunastu lat tworzą ciągle dobrą muzykę? To się zaczyna robić nudne :stop: :spoko:

mnie to nie nudzi :)
Nehamod - 2008-04-22, 20:27
:
O cholera! Ten numer "żre" już za pierwszym przesłuchaniem. Jeśli cały Watershed będzie na takim poziomie to mam pierwszego kandydata na album roku :]
Jac] - 2008-04-22, 20:27
:
http://pl.youtube.com/wat...feature=related

i tu.
Industrial - 2008-04-22, 20:49
:
Jac] napisał/a:
http://pl.youtube.com/watch?v=nVRo8BRRbCI&feature=related

i tu.


Lotus ok.
ale ten Porcelain Heart to siakiś nie za bardzo
Nehamod - 2008-04-22, 20:52
:
Industrial napisał/a:
Jac] napisał/a:
http://pl.youtube.com/watch?v=nVRo8BRRbCI&feature=related

i tu.


Lotus ok.
ale ten Porcelain Heart to siakiś nie za bardzo


A mi pasuje, zresztą podejrzewam, że zanim przegryzę się przez cały album to minię trochę czasu :) A wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że uznam ten album za nieskalany niczym geniusz jak to było z Ghost Reveries ;)
trickster_g - 2008-04-22, 20:52
:
Industrial napisał/a:
Lotus ok.
ale ten Porcelain Heart to siakiś nie za bardzo

tak sobie słucham i faktycznie słabszy utwór... ale z oceną wstrzymam się do czasu aż usłyszę cały album
Mephisto - 2008-04-23, 09:27
:
Nehamod napisał/a:
Jeśli cały Watershed będzie na takim poziomie to mam pierwszego kandydata na album roku :]


:hahaha:
trickster_g - 2008-04-23, 09:38
:
Mephisto napisał/a:
Nehamod napisał/a:
Jeśli cały Watershed będzie na takim poziomie to mam pierwszego kandydata na album roku :]

:hahaha:

?
Nemesis - 2008-04-23, 09:42
:
trickster_g napisał/a:
Mephisto napisał/a:
Nehamod napisał/a:
Jeśli cały Watershed będzie na takim poziomie to mam pierwszego kandydata na album roku :]

:hahaha:

?


Bo to nie będzie album roku, tylko dziesięciolecia :brawo:
Mephisto - 2008-04-23, 09:45
:
trickster_g napisał/a:
Mephisto napisał/a:
Nehamod napisał/a:
Jeśli cały Watershed będzie na takim poziomie to mam pierwszego kandydata na album roku :]

:hahaha:

?


Wybacz, to stwierdzenie wywołało mimowolnie mój atak śmiechu. Opeth i album roku, to się jakoś wyklucza moim zdaniem. ;) Zwłaszcza, że już ukazało się kilkanaście lepszych płyt, a gdzie tam koniec roku ? No ale jak zwykle, kwestia gustu i preferencji.
Nemesis - 2008-04-23, 10:11
:
Mephisto napisał/a:
ukazało się kilkanaście lepszych płyt


Wymień trzy najlepsze.
Mephisto - 2008-04-23, 10:27
:
Origin, Septic Flesh, Leviathan.
Nemesis - 2008-04-23, 10:34
:
Mephisto napisał/a:
Origin, Septic Flesh, Leviathan.


No tak. Pierwsze nie dla mnie, drugie raczej też. Trzeciego nie znam.
Mephisto - 2008-04-23, 10:48
:
Trudno :)
Nemesis - 2008-04-23, 10:56
:
Origin tak jak mówiłem, natomiast zwracam honor Septic Flesh :yeah: Taki Annubis jest zadziwiająco dobry. Inne kawałki też fajne.
Mephisto - 2008-04-23, 11:45
:
No, to jeśli mówimy o ostatniej płycie. Skoro się podoba, to polecam zapoznać się również z poprzedniczkami. Trzymają poziom.
Nehamod - 2008-04-23, 14:37
:
Septicflesh lepszy od Opeth?

Jakieś heretyckie poglądy szerzysz mości Mephisto ;)
trickster_g - 2008-04-25, 06:40
:
Klip do Porcelain Heart
Mephisto - 2008-04-25, 09:34
:
Nehamod napisał/a:
Septicflesh lepszy od Opeth?

Jakieś heretyckie poglądy szerzysz mości Mephisto ;)


Dla mnie prawie wszystko jest lepsze od Opeth. A ostatnie dwie płyty Septic Flesh zjadają jakikolwiek album Opeth na śniadanie i to bez mrugnięcia okiem. :)
Nemesis - 2008-04-25, 10:34
:
Ja mam to samo jeśli chodzi o porównanie Opeth i Iron Maiden. Jakakolwiek płyta Opeth zjada całą dyskografię Iron Maiden i jeszcze nie ma pełnego brzucha :) Pewnie niektórzy też wezmą mnie za heretyka, ale IM to jedna z najbardziej przereklamowanych kapel w historii.
Mephisto - 2008-04-25, 10:40
:
Wiesz co, nawet mógłbym się z Tobą zgodzić co do IM. Jeszcze kilka lat temu to byli dla mnie niemal bogowie, ale człowiek dojrzewa, mądrzeje i gust mu się zmienia. ;) W chwili obecnej jestem w stanie już słuchać tylko ich ostatnich trzech płyt, a i tak robię to max. kilka razy w roku.
do 3 razy - 2008-04-25, 11:53
:
Ajron Mejden = Metalika :)
Nehamod - 2008-05-10, 17:51
:
Niezły ten klip do Porcelain Heart. Ma klimat podoba mi się :)
trickster_g - 2008-05-20, 20:06
:
Nigdy nie byłem ich wielkim fanem, ale nowy album trzyma poziom poprzednich płyt. Fani zespołu nie powinni być zawiedzeni. Solidny kawał muzyki!
CODE IS RED - 2008-05-26, 20:26
:
trickster_g napisał/a:
Klip do Porcelain Heart


rozlozyli mnie na lopakty zaj....ty clip i cala plytka w pytke :yeah:
Euthanasia - 2008-05-26, 20:40
:
A ja sie przekonac nie moge... The Lotus Eater mnie rozwalil, przynajmniej wstep, a cala płyta juz troche nudzi.

[ Dodano: 2008-05-26, 21:41 ]
trickster_g napisał/a:
Klip do Porcelain Heart


dupa, ni ma juz. :(
Industrial - 2008-05-26, 20:50
:
Dobra, trzeba sprawdzić. Wielkim fanem Opeth nie jestem ale ich płyty są jak lektura szkolna - należy znać.
CODE IS RED - 2008-05-26, 21:29
:
http://www.youtube.com/watch?v=cKx5zrb0Z_0
trickster_g - 2008-05-26, 21:42
:
aż dziwne, że ja wklejałem link do klipu... jeszcze go nie widziałem :shock:
Nehamod - 2008-05-26, 21:44
:
trickster_g napisał/a:
aż dziwne, że ja wklejałem link do klipu... jeszcze go nie widziałem :shock:


Pogratulować :mrgreen:

Co do klipu to się powtórzę - bardzo dobry. Albumu jeszcze nie słyszałem tak więc zobaczymy, zobaczymy...
trickster_g - 2008-05-26, 21:51
:
Nehamod napisał/a:
Co do klipu to się powtórzę - bardzo dobry. Albumu jeszcze nie słyszałem tak więc zobaczymy, zobaczymy...

Płyta nie powinna Cię rozczarować, a klip faktycznie bardzo dobry :D
Nehamod - 2008-05-26, 21:54
:
trickster_g napisał/a:
Nehamod napisał/a:
Co do klipu to się powtórzę - bardzo dobry. Albumu jeszcze nie słyszałem tak więc zobaczymy, zobaczymy...

Płyta nie powinna Cię rozczarować,


Opeth z reguły nie zawodzi więc jestem o to spokojny :) Pytanie tylko czy zaczaruje mnie tak jak "Ghost Reveries" ;)
Gwar666 - 2009-04-26, 11:37
:
Blackwater Park absolutne opus magnum w ich dyskografii.Był moze ktos z forum na koncercie?
Nehamod - 2009-04-27, 09:50
:
Jak widzę nie pisałem nic o "Watershed" a płyta mi się podobała, w recenzji zresztą schwaliłem jegomościów za ten materiał. Czyli Opeth po raz kolejny nie zawiódł.

Na koncercie nie byłem, może jak się wybiorę na Brutala bo tam mają chyba grać to ich zobaczę.
Jac] - 2009-04-27, 14:07
:
Myślę, że Opeth średnio pasuje na takie gigi jak ba.
Muad'Dib - 2009-04-27, 15:24
:
Nehamod napisał/a:
Jak widzę nie pisałem nic o "Watershed" a płyta mi się podobała, w recenzji zresztą schwaliłem jegomościów za ten materiał. Czyli Opeth po raz kolejny nie zawiódł.


Pokusiłbym się o stwierdzenie, że po słabszym GR zespół znowu wrócił do formy.
Nehamod - 2009-04-27, 15:39
:
Muad'Dib napisał/a:
Nehamod napisał/a:
Jak widzę nie pisałem nic o "Watershed" a płyta mi się podobała, w recenzji zresztą schwaliłem jegomościów za ten materiał. Czyli Opeth po raz kolejny nie zawiódł.


Pokusiłbym się o stwierdzenie, że po słabszym GR zespół znowu wrócił do formy.

Ja tutaj odbiegam opinią od większości i GR uważam za bardzo dobry materiał.
Industrial - 2009-04-27, 21:42
:
Też uważam ze to właśnie Ghost Reveries był zdecydowanie lepszy od Watershed.
Muad'Dib - 2009-05-01, 11:33
:
GR to średnio wyróżniający się z tłumu podobnych death. Materiał równy, całkiem dobry, ale nie opethowy.
Nehamod - 2009-05-01, 11:36
:
A dla mnie to strasznie magiczne wydawnictwo. I absolutnie nie powiedziałbym, że to nie jest "opethowa" płyta.
Nemesis - 2009-05-01, 19:19
:
Muad'Dib napisał/a:
GR to średnio wyróżniający się z tłumu podobnych death.

Co Ty w ogóle chłopie gadasz. Średnio wyróżniający się z tłumu podobnych? To proszę zacznij wymieniać ten "tłum".
Megakruk - 2009-05-02, 11:33
:
Ja stoję na stanowisku z goła odmiennym. Po pierwsze z Opeth jestem o pierwszej płyty, i bardzo lubię ich muzykę do połowy płyty Still Life. Nie wnikając w kwestię znakomitego opanowania instrumentarium, to co było potem, aż do Watershed odczuwam już jak zmęczenia materiału z Blacwaterpark, a szczególnie Deliverance na czele. Nie podobał mi się wynik kooperacji ze S. Wilsonem. Podzielam opinię, że na moment wydania tych krążków wielu grało death lepiej od Opeth z kolei niewielu grało tak pięknie akustycznie, stąd optowałem żeby zamiast mieszać Di w końcu na coś się zdecydował jak na Deliverance i Damnatio) nalbo na death (to byłaby porażka bo ich death jest nieco bez pomysłu dla mnie) albo na onirykę (tu wygraliby z kretesem - mało kto robi tak piękne melodie). Wiarę w zespół przywróciła mi płyta Watershed (i potrzebę ponownej wreryfikacji sądów), gdzie od czasu Morningrise te oba elementy wspaniale się uzupełniają a nie wypaczają. To tylko moja opinia.
Szponek - 2009-05-02, 11:33
:
Ja byłem na ich koncercie w Stodole. Co tu dużo pisać? świetnie było. Dobre nagłośnienie, charyzma sceniczna Akerfeldta, ale najlepsza była publika. Co do setlisty miałem pewne zastrzeżenia, ale nie było tak źle. Szkoda tylko, że na koniec poleciało Deliverence a nie Demon Of The Fall (albo jak to niektórzy wrzeszczeli Demon of the Fallow) Już nie mogę się doczekać ich wystepu na Brutalu i w Bydgoszczy.
Jac] - 2009-05-02, 12:30
:
Szponek- graty za Wilsona w avku.
Nehamod - 2009-05-02, 12:33
:
A propos Wilsona to kolesia lubię za Blackfield. Strasznie przyjemne takie troche beatles'owskie granie :)
Jac] - 2009-05-02, 12:55
:
No, Blackfield jest bardzo przyjemne, szczególnie pierwsza płyta.
Nemesis - 2009-05-02, 19:10
:
A tego tu chyba jeszcze nie robiliśmy:

Orchid - 9
Morningrise - 9.5
MAYH - 9
Still Life - 9.5
BWP - 9
Deliverance - 8
Damnation - 8.5
GR - 8
Watershed - 8
Szponek - 2009-05-03, 00:40
:
Jako wierny fan:

Orchid - 8
Morningrise - 8
MAYH - 8,5
Still Life - 9.5
BWP - 1000000000000000000
Deliverance - 7
Damnation - 9 ( uwielbiam takie granie :P )
GR - 7
Watershed - 8
Megakruk - 2009-05-03, 07:40
:
Jako wymagający fan:

Orchid - 9
Morningrise - 10
MAYH - 9
Still Life - 7,5
BWP - 6,5
Deliverance - 4
Damnation - 7
GR - 6
Watershed - 10
_________________
Nemesis - 2009-05-03, 18:50
:
Nie wiem jak można dać Watershed 10/10. Przecież Porcelain Heart jest po prostu nudny, a Hex Omega najwyżej dobry.
Nehamod - 2009-05-03, 18:50
:
Nemesis napisał/a:
Przecież Porcelain Heart jest po prostu nudny,

Nie wiem jak tak można napisać. Znakomity kawałek :)
Nemesis - 2009-05-03, 18:54
:
Nehamod napisał/a:
Nemesis napisał/a:
Przecież Porcelain Heart jest po prostu nudny,

Nie wiem jak tak można napisać. Znakomity kawałek :)

Jest to prawdopodobnie najgorzej skonstruowany utwór Opeth w historii. 8 minut, sporo powtórzeń, mało się dzieje. Owszem, ma ciekawe momenty, ale jako całość nudzi. Twierdziłem tak od pierwszego przesłuchania i zdania najprawdopodobniej już nie zmienię.
Muad'Dib - 2009-05-29, 08:34
:
Jak dla mnie, Watershed to najlepsza płyta Opeth od czasów Blackwater Park. Być może ta opinia stąd, że Akerfeldt i spółka pod tym szyldem mają mnie zadziwić muzyką, a nie powalić ciężarem kolejnych kawałków. Od rzeźni to Mikael ma Bloodbath, w Opeth zdejmuje rzeźnicki fartuch i ubiera garnitur ;) .
Shaimar - 2009-06-03, 18:22
:
Muad'Dib napisał/a:
Jak dla mnie, Watershed to najlepsza płyta Opeth od czasów Blackwater Park. Być może ta opinia stąd, że Akerfeldt i spółka pod tym szyldem mają mnie zadziwić muzyką, a nie powalić ciężarem kolejnych kawałków. Od rzeźni to Mikael ma Bloodbath, w Opeth zdejmuje rzeźnicki fartuch i ubiera garnitur ;) .


A od kiedy to Opeth powala ciężarem riffów? :) Owszem, momentami potrafią złoić człowiekowi skórę, ale generalnie to dominuje bardzo progresywne granie. "Damnation" jest całkiem dobre, choć preferuję "Watershed" oraz "Blackwater Park". Resztę albumów znam pobieżnie, czyt. kilka z nich przesłuchałem 2-3 razy, kilka w ogóle. Mimo to nie jestem ich fanem, raczej lubię od czasu do czasu posłuchać ;P
tiglatpilesar - 2009-08-04, 23:24
:
Też się wypowiem, chociaż znam Opeth dość pobieżnie.

Jeżeli chodzi o tę ulubioną to zdecydowanie "Still Life". Pokaz świetnych umiejętności w połączeniu z umiejętnością komponowania nie nużących, ciekawych i dość długich kompozycji. Perkusja jest tutaj chyba najlepsza - sporo nawiązań do technicznego grania z nieco innych muzycznych okolic.
Od ciężkich i mięsistych riffów, po nastrojowe gitarowe "plumkanie", nie rażące jednak zbytnią egzaltacją - chłopaki jak dla mnie zrobili tam kawał dobrej roboty specjalnie nie męcząc.
Do kolejnych ulubionych należy "Damnation". Cukierkowe, nastrojowe, trochę senne i pościelowe. Trudno, mnie się podoba. Robią to z klasą, słychać tam doskonale opanowane instrumentarium. Płyta urokliwa, spójna - metal to nie jest, ale jeżeli chodzi o progresywne, atmosferyczne granie, to nie jeden zespół, będący marką takowego po prostu się chowa przy tym.

Napisałem o dwóch wydawnictwach - te wydają mi się najistotniejsze. Ale w sumie każda płyta przesłuchania jest warta.

Zespół idący równą, ewolucyjną drogą. Może to pewna nadinterpretacja ich dorobku, ale wg mnie ich obecne granie jest konsekwencją drogi obranej jeszcze w połowie lat 90 - ych. Wiele zespołów z tego okresu przerzuciło się potem na "klimaty", ale nie wielu to na zdrowie wyszło.
Opeth należy do tych chlubnych wyjątków, stanowiąc jeden z istotnych zjawisk we współcznesnym progresywnym rocku.

Aha, najbliższy występ w Polsce ma odbyć się pod koniec września w Bydgoszczy.
CODE IS RED - 2009-08-12, 17:42
:
od wczoraj mie wzielo na opetha ( po raz kolejny :) ) mysle ze to dobre oczyszczenie umyslu po napierdalaczach - oddech na maxa. slucham od dechy do dechy
Kraft - 2009-08-12, 18:50
:
Podobnie jak tiglatpilesar uznaję Still Life za ich najlepszy album. Niestety, jednocześnie uznaję tę płytę za ostatnią w pełni udaną. Później już tylko "momentami" dawali radę, a ogólnie wolą teraz zaspokajać płaczliwe panienki niż robić sztukę.
Szponek - 2009-08-12, 23:03
:
Kraft napisał/a:
Podobnie jak tiglatpilesar uznaję Still Life za ich najlepszy album. Niestety, jednocześnie uznaję tę płytę za ostatnią w pełni udaną. Później już tylko "momentami" dawali radę, a ogólnie wolą teraz zaspokajać płaczliwe panienki niż robić sztukę.


Po brutalowym występie, muszę sie zgodzić z 2 częścią wypowiedzi. Same nowe wałki, ku uciesze widowni. Jednak najlepszą płytą jak dla mnie pozostanie Blackwater Park, a zaraz za nią Still Life. I to nie dla tego, że produkował ją Wilson, tylko ze wzgledu na to, że na tym krążku osiągneli wszystko w swoim sposobie postrzegania muzyki. Deliverance, to jak by krok do tyłu, Damnation miła odskocznia, Ghost Reveries jest jakaś bez jaj, a Watershed to juz zupełnie co innego...
Necronymus - 2010-12-05, 14:09
:

Szponek - 2010-12-05, 14:21
:
Dzięki

Opeth.com napisał/a:
That's right! Opeth will start the recording of their 10th album on the 31st of January 2011. The band has picked the legendary Atlantis studios (ex Metronome studios) in Stockholm and will once again work with Jens Bogren engineering. Mixing duties will be handled by Steven Wilson (Porcupine tree). Possible release worldwide in the fall of 2011, through Roadrunner Records. The new material has been described by the band as being "good".


Nagrywają nowy album "+", Wilson "producentem" "-". Niby mój idol, ale wbił już w tym roku gwóźdź w Anathemę, dobijając wieko na amen, zatem mam pewne obawy. Bo raczej czegoś na miarę Blackwater Park nie wysmażą...
Hypocrisy - 2010-12-11, 14:52
:
Opeth, szczerze powiedziawszy nigdy nie zakręciłam się wokół niego. Ale powoli zaczynam ich poznawać kiedy mogę.
Szponek - 2010-12-11, 23:55
:

Invictus - 2010-12-19, 00:42
:
Tego chyba też nie było:
1. Master's Apprentieces
2. Heir Apparent
3. Blackwater Park
4. Harvest
5. The Lotus Eater (jak 1szy raz słuchałem tego kawałka, to ledwo na krześle siedziałem ;] )
tiglatpilesar - 2010-12-19, 12:21
:
No i?
Bo coś nie bardzo rozumiem przesłanie tego posta.
Mastema - 2010-12-19, 13:05
:
tiglatpilesar napisał/a:
No i?
Bo coś nie bardzo rozumiem przesłanie tego posta.
Zdaje sie, ze chcial przedstawic swe ulubione utwory Opeth. Dla mnie najlepsze lp, tego bandu to Still Life i Blackwater Park. Te wczesniejsze tez swietne. Natomiast po Blackwater, jakby mniej interesujaco. Choc o robieniu wymuszonych plyt nie ma mowy.
Szponek - 2011-02-08, 11:57
:
Nie wiem czy już wspominałem, ale ostatnio Szwedzi wydali rocznicowe dwupłytowe "Live Concert at the Royal Albert Hall".Na pierwszym odgrywają cały Blackwater Park , a na drugim po jednym wybranym utworze z każdej nagranej płyty. Ja się cieszę, pozostałych 3908 użyszkodnikó nie :)

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Kaczorro - 2011-03-04, 01:01
:

Szponek - 2011-03-04, 01:07
:
Dzięki fanie bączkowych browarów (do których też się zaliczam) ;)

Mam pytanie do starszyzny!
Bez burdelu jeżeli można (takim jak w temacie o Death) chciałbym się zapytać: co was tak naprawdę irytuje/wkurwia/zniesmacza w twórczości Akrefeldta i spółki? Merci W_E Tiglat Industrial, prosiłbym o odpowiedź! innych odpowiedzi też mile widziane!
Necronymus - 2011-03-04, 01:14
:
Szponek napisał/a:
Dzięki fanie bączkowych browarów (do których też się zaliczam) ;)



zaliczasz się do bączkowych browarów? ;)
Szponek - 2011-03-04, 01:17
:
Necronymus napisał/a:
Szponek napisał/a:
Dzięki fanie bączkowych browarów (do których też się zaliczam) ;)



zaliczasz się do bączkowych browarów? ;)


uwielbiam pić z butelki 0.33l :)
rotten - 2011-03-04, 07:54
:
Co nam napiszesz?

Edit: podbiłam Ci, nie widząc, że już podbite. Teraz musisz znów coś napisać.
tiglatpilesar - 2011-03-04, 12:45
:
Szponek napisał/a:
...Mam pytanie do starszyzny!
Bez burdelu jeżeli można (takim jak w temacie o Death) chciałbym się zapytać: co was tak naprawdę irytuje/wkurwia/zniesmacza w twórczości Akrefeldta i spółki? Merci W_E Tiglat Industrial, prosiłbym o odpowiedź! innych odpowiedzi też mile widziane!


Panie, ja już coś na ten temat napisałem kiedyś.
Powtarzać się nie będę i zdania zbytnio też nie zmieniłem.
Przerzucę jeno:
Cytat:
Jeżeli chodzi o tę ulubioną to zdecydowanie "Still Life". Pokaz świetnych umiejętności w połączeniu z umiejętnością komponowania nie nużących, ciekawych i dość długich kompozycji. Perkusja jest tutaj chyba najlepsza - sporo nawiązań do technicznego grania z nieco innych muzycznych okolic.
Od ciężkich i mięsistych riffów, po nastrojowe gitarowe "plumkanie", nie rażące jednak zbytnią egzaltacją - chłopaki jak dla mnie zrobili tam kawał dobrej roboty specjalnie nie męcząc.
Do kolejnych ulubionych należy "Damnation". Cukierkowe, nastrojowe, trochę senne i pościelowe. Trudno, mnie się podoba. Robią to z klasą, słychać tam doskonale opanowane instrumentarium. Płyta urokliwa, spójna - metal to nie jest, ale jeżeli chodzi o progresywne, atmosferyczne granie, to nie jeden zespół, będący marką takowego po prostu się chowa przy tym.

Napisałem o dwóch wydawnictwach - te wydają mi się najistotniejsze. Ale w sumie każda płyta przesłuchania jest warta.

Zespół idący równą, ewolucyjną drogą. Może to pewna nadinterpretacja ich dorobku, ale wg mnie ich obecne granie jest konsekwencją drogi obranej jeszcze w połowie lat 90 - ych. Wiele zespołów z tego okresu przerzuciło się potem na "klimaty", ale nie wielu to na zdrowie wyszło.
Opeth należy do tych chlubnych wyjątków, stanowiąc jeden z istotnych zjawisk we współcznesnym progresywnym rocku.


Z tym, że i tak tego rzadko słucham, ale jak widać pomyj wylewać nie będę.
Killim - 2011-03-04, 16:14
:
Szponek napisał/a:
Dzięki fanie bączkowych browarów (do których też się zaliczam) ;)

Mam pytanie do starszyzny!
Bez burdelu jeżeli można (takim jak w temacie o Death) chciałbym się zapytać: co was tak naprawdę irytuje/wkurwia/zniesmacza w twórczości Akrefeldta i spółki? Merci W_E Tiglat Industrial, prosiłbym o odpowiedź! innych odpowiedzi też mile widziane!


Mnie tam nic nie odrzuca, bo nie słyszałem w życiu całej płyty, ale podejrzewam, że mocno zniechęcające są nastoletnie fanki, jak np. moja znajoma, rok starsza ode mnie, co to rzuca hasłami "metal is maj lajf", czy tam jakimś satanizmem, no i słucha właśnie Opeth, Hunter i Arch Enemy.
GrzesiekP - 2011-03-04, 16:20
:
Killim napisał/a:
Mnie tam nic nie odrzuca, bo nie słyszałem w życiu całej płyty, ale podejrzewam, że mocno zniechęcające są nastoletnie fanki, jak np. moja znajoma, rok starsza ode mnie, co to rzuca hasłami "metal is maj lajf", czy tam jakimś satanizmem, no i słucha właśnie Opeth, Hunter i Arch Enemy.


Ładna chociaż?
Killim - 2011-03-04, 16:28
:
Nie. Bardzo nie.
Nehamod - 2011-03-04, 16:54
:
GrzesiekP napisał/a:
Killim napisał/a:
Mnie tam nic nie odrzuca, bo nie słyszałem w życiu całej płyty, ale podejrzewam, że mocno zniechęcające są nastoletnie fanki, jak np. moja znajoma, rok starsza ode mnie, co to rzuca hasłami "metal is maj lajf", czy tam jakimś satanizmem, no i słucha właśnie Opeth, Hunter i Arch Enemy.


Ładna chociaż?


Jakby była ładna to by nie traciła czasu na jakiś metal.
tiglatpilesar - 2011-03-04, 17:20
:
Pierdolenie.
Parę ładnych znałem, w tym nawet jedno rude cudo, śmigające w miniówach i ramonesce.
I metalu dziewczyny słuchały: Kata, Kreatora, Sepy itd.
No, to dawno temu było i pewnie teraz to matki dzieciom, praca, obowiązki itp.
Odnośnie jednak Opeth, to mnie się ten zespół nigdy z młodocianymi nimfami bagiennymi nie kojarzył. Zresztą jakoś nigdy nie interesowało mnie, co te rusałki na koszulkach mają, tylko co pod...
Industrial - 2011-03-04, 18:52
:
tiglatpilesar napisał/a:
Pierdolenie.
Parę ładnych znałem, w tym nawet jedno rude cudo, śmigające w miniówach i ramonesce.
I metalu dziewczyny słuchały: Kata, Kreatora, Sepy itd.

Wyjątki potwierdzające regułę ;)

tiglatpilesar napisał/a:
Zresztą jakoś nigdy nie interesowało mnie, co te rusałki na koszulkach mają, tylko co pod...

I słusznie.

[ Dodano: 2011-03-04, 18:56 ]
aha, co do pytania Pazurka - czy ja gdzieś pisałem ze Opeth mnie zniesmacza?

Co prawda coś w tym jest - głównie chodzi mi o mocne ( nie bezpośrednie ale mocne ) nawiązywanie do tandetnych schematów gotyckiego metalu, no i o to ze te motywy "ciezkie" sa takie... lekkie, takie jakby na niby, taka przebieranka jakby.

A zespół obiektywnie bardzo dobry, nie mogę zaprzeczyć.
GrzesiekP - 2011-04-03, 13:07
:
Opeth - Morningrise

W zasadzie, o każdym numerze z tej płyty można by walnąć krótkie wypracowanie. Otrzymujemy jedynie 5, ale za to długich utworów. Lecz nie ma się o co obawiać, bo nawet taki 20 minutowy gigant nie nudzi w żadnym momencie. Ogólnie rzecz biorąc jest tu masa świetnych riffów, zagrywek, patentów. Proste partie perkusji. Bass tak momentami przyjemnie plumka że chciało by się go aż zapętlić, chociaż by ten moment w pierwszym utworze Advent(pierwszy riff jest znakomity!) od 3:31. A wszystko to potęguje posępny klimat płyty. Świetne wokale Mika. Raz przewija się czysty śpiew, raz nawet usłyszymy znakomicie zaaranżowane szepty, ale głównie otrzymujemy darcie ryja na wysokim poziomie.

Także polecam.
Szponek - 2011-04-07, 07:07
:
Cytat:
Keyboardist Per Wiberg has been relieved of his duties in Opeth as part of a mutual decision with the band. Keyboard duties on upcoming tours will be handled by a musician who is already rehearsing with the band. Said musician's identity will be released at a later date.

Vocalist/guitarist Mikael Åkerfeldt released the following statement about the matter: "Well, it's been somewhat of a revolving door of members during the last couple of years, and now, Per is no longer a member. Mendez, Axe and Fredrik and I came to the decision that we should find a replacement for Per right after the recordings of the new album, and this came as no surprise to Per. He had, in turn, been thinking about leaving, so you could say it was a mutual decision. There's no bad blood, just a relationship that came to an end, and that's that. We wish Per the best, and he did a splendid job recording keyboards for the last record, which stands as his final recording with Opeth."

Opeth remain hard at work on their next album, which follows up 2008's critically acclaimed Watershed. The album is due out this Fall on Roadrunner Records.


Ciekawe kto jest tajemniczym klawiszowcem? Trudno będzie o godne zastępstwo. Z drugiej strony można to było przewidzieć, co nie zmienia faktu, że dzień zjebany :>
DefGrind - 2011-05-22, 08:40
:
O ulubionym albumie? Zdecydowane Damnation. Szkoda, że pozbawiona ciężkich riffów i przesterów ale i tak trzyma klimat i to mi się podoba.
Industrial - 2011-05-22, 14:52
:
DefGrind napisał/a:
O ulubionym albumie? Zdecydowane Damnation. Szkoda, że pozbawiona ciężkich riffów i przesterów ale i tak trzyma klimat i to mi się podoba.

No tak, nie ma to jak porządny, długi fanbojowski pean :D
rotten - 2011-05-26, 09:43
:
magazyngitarzysta.pl napisał/a:
Najnowszy album Opeth, który ukaże się jeszcze w tym roku, będzie nosił tytuł "Heritage"

Premiera dziesiątej już płyty w dorobku Szwedów zaplanowana jest na wrzesień. "Heritage" pojawi się na półkach sklepowych dzięki Roadrunner Records.

Krążek rejestrowany był w Atlantis Studios w Sztokholmie. Producentem płyty jest Jens Bogren (Soilwork, Katatonia, Paradise Lost, Bloodbath), miksami zajmie się Steven Wilson (Porcupine Tree) oraz lider zespołu Mikael Akerfeldt.

Zdaniem zespołu nowy materiał jest "dobry".

Szponek - 2011-05-30, 15:13
:
Industrial napisał/a:
No tak, nie ma to jak porządny, długi fanbojowski pean :D


Nie prowokuj mnie ;)
Nehamod - 2011-05-31, 16:45
:
Ja sprowokuję...
Industrial - 2011-05-31, 18:42
:
Czyżby groził nam epicki post roztkliwiajacy się nad każdym pierdnięciem Åkerfeldta, ze szczególnym uwzględnieniem tych co bardziej progresywnych :D
Szponek - 2011-05-31, 19:41
:
Dla Indiego, mojego najwierniejszego fanboja, dyskografia Opeth moim skromnym uchem słyszana:

Orchid
Czy ktoś grał tak wcześniej? Jak tak to poproszę o nazwę ;) (nie pisać mi że Cinic) Gdy album ujrzał światło dzienne, szału macicy nie wywołał. Postrzegany był jako eksperyment. Utwory Death metalowe z mnóstwem akustycznych wstawek? Zamiast samych ciężkich riffów wspomagają się melodyjnością? Growl przeplatany czystym śpiewem? Utwory ponad 9 min? HEREZJA! A tak naprawdę wyszedł im album doskonały. Nie idealny lecz doskonały. Czuć zawarty na nim specyficzny klimat, ja nazwałbym to „stanem lękowym” który towarzyszy nam przez całą płytę. Za produkcję i to brudne brzmienie odpowiedzialny jest pan Swano, zatem pytań być nie powinno! Duet kompozytorski Akerfeldt – Lindgren uraczył nas sztandarowymi (jeżeli grają ponad godzinny set, to zawsze coś z tych utworów się pojawi) wałkami: "In the Mist She Was Standing""Forest of October""The Apostle in Triumph". Smaczku całej płycie dodaje „Silhouette” instrumentalna ballada „pogrzebowa” grana na pianinie. Do dziś album świetnie brzmi. Jeżeli ktoś chce zacząć przygodę z ich twórczością to zamiast rzucać się na „Still Life” czy „Blackwater Park” niech rzuci uchem na rozkwitającą orchideę.

Morningrise
5 utworów i każdy ponad 10 min? Ilu to już zniechęca? Drugi album Szwedów miał ostrą konkurencję w 1996.r Nie będę pisał o oczywiście o jaką płytę chodzi, ale niestety przegrali ten bój.
Warstwa instrumentalna jest mocniejsza, bardziej żywiołowa, niż na poprzedniczce, a momenty akustyczne są znakomicie wyważone i pasują do obrazu całości. Rozwinęli i udowodnili, że dalszym ciągu potrafią żonglować nastrojem w różnych odcieniach i to w jednym utworze. „Advent” rozpoczyna tą przebieżkę po ciemnym lesie. Częste zmiany tępa i fantastyczne akustyczne wstawki czynią go moim 2 ulubionym utworem. „The Night and The Silent Water” to koncertowy wałek z epickim początkiem. Świetne gitary nadające „łagodność” i growl który podkręca „złość” może brzmi to bez sensu, jednak tak jest. „Nectar” znakomite partie basu i gitara elektryczna idąca w łeb w łeb z akustyczną to wizytówki tego utworu. „Black Rose Immortal” mój ulubiony wałek z płyty. 20 minutowy kolos, w którym słychać to wszystko co Opeth ma nam do zaoferowania, i daje dobre rokowania na przyszłość. Długa, wspaniale rozbudowana kompozycja, kilka zaskakujących aranżacji nie nużących przez sekundę. Album zamyka melancholijny „To Bid You Farewell” w którym akustyka i czysty wokal stoją na pierwszym miejscu.

My Arms, Your Hearse
Do najsilniejszego składu brakuje już tylko jednego pierwiastka. Suita składająca się z 7 kawałków czyli inaczej koncept album, który w tym przypadku jest tak chytrze pomyślany, by każdy utwór rozpoczynał się ostatnimi słowami poprzedniego, a ostatni „Epilogue” kończy się nazwą pierwszego wałka „Prologue". Szkoda, że je podzielili, bo wyszłaby z tego ładna odpowiedź na wiadomy album. Kompozycje są bardziej agresywne i szybsze. Pomimo, że to dalej rozbudowane utwory, to akustyka jest tu już mniej słyszalna, jednak właśnie te „akcenty” najbardziej zapadają w pamięć. Np w „When” Akerfeldt growlem drze się „Walking in familiar traces” by zaraz przejść do czystego wokalu „to find my way back home.” I następujące po tych słowach akustyczne zwolnienie to majstersztyk! Wspomniany „When” oraz wzbudzający na koncertach euforię i smutek jednocześnie „Demon of the Fall” (gdyż świetnie wypada na koncertach, lecz zawsze grany jest jako ostatni utwór) to perły albumu. Naprawdę szkoda, że go podzielili. A i jest to najbardziej nie doceniany album Szwedów. Warto zagłębić się w ten koncept, opowiadający o zmarłym mężczyźnie powracającym jako duch, by ponownie spotkać swoją żonę…

Still Life
Notować! Mikael Akerfeldt, Peter Lindgren, Martin Mendez oraz Martin Lopez oto prawdziwy tu Opeth! Ten nostalgiczny koncept opowiadający o samotności i odrzuceniu rozpoczynamy od spaceru po wrzosowisku. „The Moor„ wprowadza nas w klimat tej płyty. Masa melodyjności w której skryty jest Death metal, oszałamia przez ponad 10 min. Po nim następuje mój ukochany„Godhead's Lament” (w 01:13 słychać jak krzyczę nazwę wałka:) ) dzika agresja przeplata się z najlepsza na płycie łagodnością. Tutaj wychodzi cała gama umiejętności wokalnych Akerfeldta. Gdy po świetnej solówce wchodzi wers „Searching my way to perplexion” ejakulacja nie zna końca. „Benighted” to akustyczny przerywnik, chwila odetchnienia okraszona fantastyczną solówką. „Moonlapse Vertigo” to kanonada gitar i wokalu Mikaela. Odrobinę przekombinowany, dlatego stanowi najsłabsze ogniwo na płycie. „Face of Melinda” to najbardziej rozpoznawalny wałek z płyty. Czysty wokal jest narratorem w tej nostalgicznej opowieści o ukochanej kobiecie, dla której akustyczny podkład stanowi idealne tło, jednak mocniejszy riff dzieli utwór na pół i już w akompaniamencie potężniejszego brzmienia Mikael dalej spokojnie śpiewa. „Serenity Painted Death” jak sama nazwa wskazuje to najmocniejsza kompozycja na pycie. Znakomite riffy które pędzą razem z growlem niszczą wszystko na swej drodze. Płytę zamyka „White Cluster” w którym jest masa solówek oraz w akustycznych partiach znakomity bas Mendeza. Czy wygnaniec odnajdzie ukochaną sprzed lat? I jak przywita go miasto które skazało go lata temu na banicję? Czytać teksty, gdyż jest to jedna z najlepszych albumów z „historią w tle” ;) Płyta kasuje wszystko co było wcześniej, zdetronizowała ją dopiero wydana w 2001 następczyni.

Blackwater Park
Magnum opus Szwedów. Tu wszystko gra i buczy tak jak powinno. Najbardziej dopracowana, dopieszczona i niszcząca wszystko inne płyta. Kontrasty pomiędzy mocniejszym, a lżejszym graniem zostały zatracone. Wszystko płynnie zgrane, nachodzące na siebie w sposób mistyczny. Nad tym wszystkim czuwał nie kto inny jak Stefan Wilson. W mocniejszych partiach słuchać brud i nie spotykaną dotąd u nich tak wielką złość i agresję, nawet niekiedy zakradają się Black metalowe naleciałości (w otwierającym "The Leper Affinity"), jednak gdy dochodzi do progresywno-rockowych dźwięków czujne ucho wychwyci przebogate muzyczne tło Crimsonów, zabawę dźwiękiem Genesis czy melodyjność Camel(zwłaszcza wpływ tego ostatniego jest słyszalny w „Harvest”) Wilson nie byłby sobą gdyby nie umoczył palców w jakimś utworze. Najbardziej to słychać w „Bleak”. Ten „orientalny” riff zapewne wyszedł od niego, a gdy dochodzi do 3 minuty swym spokojnym głosem koi nas po growlu Mikaela. Natomiast gdy pod koniec utworu dośpiewuje swoją ostatnią linijkę Akerfeldt kończy za niego zdanie wściekłym krzykiem, a w tle rozbrzmiewa jedne z najlepszych przejść na krążku. Skoro cała płyta jest genialna to jak nazwać tytułowy wałek? Sam już nie mam określeń w swoim słowniku fanbojowskim na ten utwór. Niespokojny riff wprowadza nas w to średnie tępo, gdzie skryty bas czyni cuda. Przejście i podkręcają odrobinę obroty, by za chwilę zwolnić bieg wstaweczką z gitary klasycznej i powrócić do średniego tępa, gdzie Akerfeldt spokojnie growluje tekst. Nagłe wyciszenie i rozbrzmiewa dźwięk gitar elektrycznych wspomaganych przez akustyczną. W tle dodatkowo słuchać jakieś tajemnicze, paranormalne dźwięki. Gdy odzywa się perkusja sielanka kończy się i dalej mamy już tylko podkręcający się walec do samego końca, pełnego przebogatych solówek i znakomitej gry perkusji. Najcudowniejsze 12 minut w muzyce! Niczym dobry stosunek, rozkręcający się namiętnie do nieziemskiego finału. Ta płyta to czysty przykład na to, że istnieje coś takiego jak POROGRESYWNY METAL!
„The sun sets forever over Blackwater paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaark”

Deliverance
Nie będę ukrywał, że dla mnie to jest ich najgorsza płyta. Nie w sensie, że dali dupy i nagrali jakiś tam depresiw czy inny core, ale mam wrażenie, że to wszystko było robione na siłę, a i tak młoda gawiedź zabija się podczas koncertów o kawałki typu „Wreath” czy „Deliverance”. Gdzieś można przeczytać, że to najmocniejsze co nagrali. Inni piszą, że to połączenie Still Life oraz „Blackwater park”. Ja napiszę, że jest dobrze wyprodukowana i zagrana, jednak czegoś tu brakuje, czegoś co czarowało nas na poprzednich płytach. Może gdyby faktycznie zrobili by to co zapowiadali, czyli wypuścili jedna płytę w pełni Death metalową, a druga prog-rockowa to może by wypaliło. Za najlepszy wałek z tej płyty uważam „Master's Apprentices”

Damnation
Krążek wywołał lekki szok u ortodoksów z gimnazjum. Akerfeldt nigdy nie krył swoich fascynacji art-rockiem lat 70, zatem kiedy spotkał się z Wilsonem taka płyta, czy chociażby EPka musiała powstać. W wyniku knowań tej 2 dostaliśmy 8 nostalgicznych i nastrojowych utworów łączących wirtuozerię muzyków z Opeth (jak i samego Wilsona) oraz patenty podsłuchane u najlepszych z najlepszych. Tak o to powstał emocjonalny mix, który nie nudzi się do dziś. Kompozycje rozbrzmiewają wolno i dystyngowanie. Nie ma w nich tego pośpiechu jaki możemy zaobserwować u kapel „uprawiających” dziś taką muzykę. Wokal stonowany i świetnie pasujący do struktury utworów. Solówki porażają melodyjnością i nie chcą wyjść z głowy od momentu usłyszenia ich po raz pierwszy. Bas i perkusja idealnie wtapiają się w to senne tło, natomiast klawisze dopełniają całość. Jednak Opeth zapowiedział, że to tylko jednorazowy wybryk , i więcej taka płyta nie powstanie. Mam nadzieję, że kłamali. Jeżeli ktoś chce posłuchać jak można w dobrym stylu oddać hołd ukochanej kapeli, to niech rzuci uchem na „Ending Credits”. Sądzę, że Andrew Latimer jest dumny :)

Ghost Reveries
Kontrakt z Roadrunner Records sprawił, że wszyscy fani (w tym i ja) mieli ogromne obawy, czy aby Szwedzi nie pójdą na komercyjną trawkę. Pikanterii sprawie dodawał fakt iż ich szeregi zasilił nowy/stary członek w osobie Pera Wiberga, a w planach był pierwszy teledysk. Na szczęście nic takiego się nie stało. Dostaliśmy album bardzo zróżnicowany, nawiązujący momentami do poprzednich albumów, z domieszką czegoś bardzo „złego”. Niby to wszystko jest takie liryczne jak na „Still Life”, zdarzają się dopracowane i ujednolicone momenty jak na „Blackwater Park”, występują ostre przebłyski niczym na „Deliverance” oraz przepiękne akustyczne wstawki znane z „Damnation”. Do tego dochodzi cała ta okultystyczna otoczka. Wydawać by się mogło, że to idealne połączenie wszystkiego co najlepsze, jednak tak nie jest. Zamiast kompromisu, dostaliśmy zupełnie nowy twór, któremu trzeba dać trochę czasu. Sam się nie dawno do niego przekonałem, i dałem się ponieść. Wszystko tu brzmi bardzo dobrze. „Nowy” znakomicie wpasował się do grupy. Mellotron oraz ograny idealnie uzupełniają tło płyty. Bez zbędnego przepychu czy frywolnych ucieczek. Do 2 kamieni milowych nie ma startu, jednak po nijakiej „Deliverance” i eksperymentalnej „Damnation” wrócili w bardzo dobrym stylu.

Watershed
Lindgren oraz Martin Lopez odchodzą. Cios nie spodziewany oraz bardzo bolesny. W składzie witani są Fredrik Akesson oraz Martin Axenrot. Obawiałem się bardziej, niż o poprzedniczkę. Wymiana połowy składu, i to bardzo znaczących muzyków, nie zawsze wychodzi na dobre. Akerfeldt nie zawiódł i tym razem. Płytę otwiera utwór, który często nazywam intrem. „Coil” bo o nim mowa to 3 minutowy popis wokalny Pana I Władcy oraz Nathalie Lorichs w folkowej stonowanej balladzie. Po sennym początku, budzi nas „Heir Apparen”. Popisy nowych członków słuchać gołym uchem. Zwłaszcza sekcja urzeka. Kilkukrotna zmiana klimatu, by na sam koniec zostać z rockiem progresywnym. „The Lotus Eater” rozpoczyna nucenie wokalisty, które przerwane jest szybkim wejściem i growlem. Wyróżniający się dwubiegunowy wokal oraz znakomite podkłady klawiszowe mniej więcej w połowie same są w stanie obronić ten utwór. Ja dorzucę jeszcze kilka chwytliwych smaczków gitarowych. „Burden” to jak przystało na Szwedów mały progresywny przerywnik i chwila oddechu przed lepszą częścią płyty. „Porcelain Heart” promował płytę wideoklipem w którym został ohydnie skrócony. Obok „Coli” najbardziej klimatyczny utwór. Znakomity czysty śpiew i akustyczne wstawki robią wrażenie. Gra Axenrota po raz kolejny urywa jaja. „Hessian Peel” to najdłuższy utwór na płycie, w którym poznajemy bogatą paletę umiejętności muzycznych oraz kompozytorskich Szwedów, czyli przekłada się to na prawie 12 minut tego co u Opeth najlepsze. Znakomitym zwieńczeniem tej płyty jest „Hex Omega” w którym Wiberg nagrał znakomite partie klawiszowe, a ostatnie 2 minuty, to istny miód. Lepsza od poprzedniczki i moim skromnym zdaniem odcinająca pewien etap, w historii Pana i Władcy i reszty wesołych Szwedów.
gb1410 - 2011-06-01, 15:37
:
No ładnie. Czytałem to z wielkim zainteresowaniem i żeby Opeth był chociaż w połowie tak dobry jak piszesz, to byłoby całkiem super. :wink:

A teraz na poważnie. Jestem laikiem w tym temacie i mam pytanie.
A wcześniej wstęp. Słyszałem kiedyś dwie płyty nawet nie pamiętam które. I nie znam się na tych wszystkich progresach. Ja próbowałem ich porównywać do pierwszych płyt My Dying Bride i Anathema. Niestety Opeth wypadał blado. Czy to dobra droga czy może zupełnie inna bajka? I jak się za to zabrać?
Szponek - 2011-06-01, 18:49
:
Trochę nie w tą mańkę ;)

Posłuchaj sobie tych wałków i sam oceń czy Ci podchodzi...
Nehamod - 2011-06-07, 10:47
:

Mephisto - 2011-06-07, 10:49
:
okładka mi się bardzo podoba, muzyki pewnie, jak zwykle, nie tknę
Szponek - 2011-06-07, 13:10
:
Ma klimat lat 70 :)
Industrial - 2011-06-07, 19:39
:
Jakaś taka... progresywna
Endrju - 2011-06-07, 20:59
:
Świetna ta okładka ;)
rotten - 2011-07-27, 06:55
:
http://stereogum.com/7667...ing-the-chapel/ kawałek z nowego albumu :)
Szponek - 2011-07-27, 23:28
:
Soczyście czerpie z lat 70 :) poczekamy na całą płytę, ale zawieść nie może, wszak wspomaga go Wilson!

a na razie po tym wałku <masturbejszon mode: on>
rotten - 2011-07-29, 10:22
:
Wiesz co, Szponku, mnie też się podoba ten kawałek.
Szponek - 2011-07-29, 23:58
:


Chociaż ten jeden zespół pomiń!
rotten - 2011-07-30, 08:46
:
Daj mi szansę, okładka jest fajna, ten pierwszy kawałek również, może mi się całość spodoba? A później będziesz mnie mógł prowadzić przez tajemne zaułki takiej muzyki :)
Szponek - 2011-07-30, 08:53
:
rotten napisał/a:
Daj mi szansę, okładka jest fajna, ten pierwszy kawałek również, może mi się całość spodoba? A później będziesz mnie mógł prowadzić przez tajemne zaułki takiej muzyki :)


Ja to czasami mam wrażenie, że traktujesz tu facetów i ich ukochane kapele jak zła i wredna żona z którą to się rozwodzimy. Sąd przyznał Ci prawa do przesłuchiwania naszej muzyki i tak kradniesz nasze Crowbar, Porcupine Tree, Candlemass, Green Carnation czy inna Katatonię. Człowiek pracował nad tym całe życie, a Ty mu ten majątek zabierasz, gnoisz publicznie i wracasz do swojego gacha "DSBM"

Poszła w cholerę!

:]
rotten - 2011-07-30, 08:55
:
:D :D :D
Szponek - 2011-09-06, 09:34
:
I zaczęło się: http://imageshack.us/f/4/skanuj0002vr.jpg/

Jestem ciekaw ile im za to płacą? Ale potwierdza się to co Tiglat napisał. Teraz już wszędzie słyszą King Crimson...

i przenieść mi proszę ten temat do rocka i całej reszty!

EDYTA: "rzewne zawodzenie a'la Camel" gołymi rękoma bym go zatłukł...
rotten - 2011-09-06, 09:44
:
No co znów nadużywasz mojego imienia nadaremno, co?

Fajne to Opeth? Brać się za to? :D
Megakruk - 2011-09-06, 12:57
:
Kochać to warto, nic więcej nie warto.... :disco: Po co napuszenie w tej przechujowej - newsletterowo spedalonej recce. Po prostu kolejna płyta Opeth, po prostu kontynuacja pomysłów z Watershed, po prostu tym razem bez growli. Dlaczego pod szyldem Opeth? Po prostu, nawet jak Akerfeldt wydałby to pod własnym nazwiskiem to brzmiałoby...jak kolejna płyta Opeth...po prostu. Nie ma tej płycie nic, ale to nic czego wcześniej już na ich płytach nie było.
Industrial - 2011-09-06, 17:58
:
Szponek napisał/a:
I zaczęło się: http://imageshack.us/f/4/skanuj0002vr.jpg/

Jestem ciekaw ile im za to płacą? Ale potwierdza się to co Tiglat napisał. Teraz już wszędzie słyszą King Crimson...

Ciekawe czy Voivod też tam słychać :D
parrotlarch - 2011-09-06, 21:37
:
Ja bym nie powiedział, że to kontynuacja Watershed, które było surowe i potężne. To jest jakaś niesamowita wycieczka w przeszłość (nie przeszłość Opeth, bo tego nawet do "Damnation" nie można porównywać). Można sobie mówić, jak to już wszystko było, a dla mnie to jest kolejna płyta Opeth, na której Michał A. wymyslił jedne z najzajebistszych riffów ever. Kolejna płyta Opeth, dla której dobrego zakumania trzeba tygodni.
Megakruk - 2011-09-07, 06:36
:
Ja bym jednak obstawiał przy swoim, biorąc pod uwagę, że to spokojny materiał, jakbyś wyjął spokojne elementy z ich poprzednich płyt z naciskiem na ostatnią - to wyjdzie ci ten krążek. To brzmi dosłownie tak kurwa samo. Zapoznanie się z tym materiałem, nie wymaga bynajmniej iluś tam razy, otwartej głowy, zmysłu muzycznego i takich tam pseudoambitnych spraw - jak dla mnie wszystko od razu jest jak na dłoni, no ale nie każdy jest mną, nie wprowadzajmy jednak w błąd, bo się ktoś jeszcze napali i przeinwestuje pieniądze, które mógłby wydać na coś ambitniejszego.
parrotlarch - 2011-09-07, 22:32
:
Tak na nią nie patrzyłem. No może ja głupi jestem, ale tak łatwo jej nie łykam. Może nie powinienem jej słuchać w korkach w samochodzie (ale kiedy tu słuchać, jak czasu nima), ale jeszcze kilku odsłuchów potrzebuję.
Szponek - 2011-09-18, 09:42
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

:hahaha:
Endrju - 2011-09-24, 21:23
:
:disco:
tiglatpilesar - 2011-09-24, 22:00
:
Opeth J.ebać
I się Szponka nie bać.
rotten - 2011-09-25, 17:37
:
http://vimeo.com/29445535 nowy teledysk
Szponek - 2011-10-01, 10:51
:
tiglatpilesar napisał/a:
Opeth J.ebać
I się Szponka nie bać.


Ach Ty misiu tęczowy :cmok:

Crowbar odrobinę szybciej, Wilson wręcz filmowo z rozmachem, Morbid Angel wiadomo... , Mastodon CHORE GÓWNO! Cudowny A King Crimson Project
Zatem czy Opeth mógł odgrzać kotleta? ni chuja mości państwo.

Akerfeldt zrealizował swój chytry plan bardzo precyzyjnie. Przebąkiwał po wydaniu "Watershed", że ma chęć na progresywny album z odrobiną folku. Tylko miał to być solowy projekt. Ale po co się męczyć skoro ma się sprawdzoną markę pod swoim dowództwem i można wyprowadzić ją na nowe tory? Na pokładzie był już Jens Bogren, zatem tylko formalnością było zaproszenie Wilsona by brzmienie było właściwe. Travis Smith jak zwykle zabrał się za okładkę, i można śmiało stwierdzić, że to najlepszy i zarazem najbardziej symboliczny art cover jaki zrobił dla szwedów. Piekło z którego wyrasta drzewo, głowy muzyków w formie owoców, jedna odchylona od korony kierująca się ku dołowi, gdzie leżą czaszki byłych muzyków. Wszystko utrzymane w konwencji okładek lat 70. MIÓD!

Kiedy na Wikipedii pojawiła się informacja jakoby na nówce zbrakło growli malkontenci, ortodoksi oraz gimnazjaliści się zesrali. Nie wyobrażam sobie tej archaicznej i sennej podróży z odrobiną growlu. To co serwuje nam Akerfeldt to 10 różnych od siebie, jednak idealnie pasujących i dopełniających się kolosów prog-rockowych. Raz szybciej, co za tym idzie krótko i treściwie, a raz długo i rozwlekle, jednak nie nużąco. Gdybym miał wskazać co najbardziej wybija się z tego albumu to nie był bym w stanie. Gitary na poprzednich albumach przyzwyczaiły nas do ściany dźwięku z której to wybijał się jeden motyw lub smaczna solówka. Tutaj tą ścianę zastąpiły przejścia oraz świetne linie melodyczne. Dodając do tego solówki i częste występowanie gitary akustycznej mamy jasny obraz gitar na tym krążku. Wrócę na chwilę do odchylającej się głowy, której posiadaczem jest Per Wiberg. Jest to ostatnia płyta Opeth na której usłyszymy jego popisy. Mellotron oraz organy Hammonda brzmią tu opętańczo, stanowiąc niezaprzeczalnego bohatera 2 (a czasami wydawać by się mogło, że utwór napisany jest pod ten konkretny motyw, to i 1) planu. Znakomite pożegnanie. Jako ciekawostkę mogę podać, że następcą Wilberga będzie niejaki Joakim Svalberg, i to właśnie jego grę na fortepianie można usłyszeć w tytułowej kompozycji. Bas Mendeza dzięki rockowemu charakterowi płyty wyszedł z cienia i bardziej odważnie uzupełnia gitary. Jeżeli ktoś słuchał "Damnation" wie, że czasami potrafił opuścić ramy utworu i żyć swoim życiem, dzięki czemu fetyszyści basu - jak ja - zacierają ręce. Axenrot swoją grą jak i warsztatem technicznym pozytywnie mnie zaskoczył. Jeżeli ma się w pamięci to co robił na poprzednim albumie, jak i to co robi w "Bloodbath" czy znanym mi tylko z YT na potrzeby weryfikacji "Satanic Slaughter" to jego stonowana, jazzująca gra na perkusji może przyprawić o lekki szoki oraz podziw jego techniki. Wokal Mikaela dopełnia całości tego starego obrazu:

"The road is long and winding still And these bonds will stay to fray But another day"

uwielbiam takie momenty wokalne ;)

Znajdziemy na tym albumie nawiązania do gitarowego dziedzictwa King Crimson, folkowe flety piruety Jethro Tull, Soft Machinowskie rockwo-jazzowe odjazdy, hard-rockowe psychodeliczne kopnięcie Uriah Heep i Deep Purple. Nikt nikogo tu nie kopiuje, jak to jest w zwyczaju młodych progresywnych kapel. Inspiracje najlepszymi są tylko punktem wyjścia do świeżego albumu na którym dzięki lirykom czuć zło i mrok, a przede wszystkim klimat lat ubiegłych...

Odważna zmiana wizerunku grupy i odejście od utartych od lat schematów by nie powielać tego samego, czy zwykły kaprys Akerfeldta? Słuchając płyty oceńcie sami...
rotten - 2011-10-01, 20:57
:
Ta nowa płyta to taka minimalistyczna, co nie, Pazurku?
tiglatpilesar - 2011-10-01, 21:07
:
Długie opisy na bank są środkiem mającym ukryć słabość i mizerotę tegoż albumu. :priest:
rotten - 2011-10-02, 07:10
:
tiglatpilesar napisał/a:
Długie opisy na bank są środkiem mającym ukryć słabość i mizerotę tegoż albumu. :priest:


Masz sporo racji, bo na razie to mnie to nie powaliło na kolana ;)
Szponek - 2011-10-02, 11:09
:
Pensjonarce się nie dziwię, bo wiadomo ;) ale myślałem, że chociaż przesłuchasz tą płytę i potem będziesz prowadził kampanię przeciwko niej :)

ale z drugiej strony jak już sięgasz po Van der Graaf Generator to już sam nie wiem :roll:
tiglatpilesar - 2011-10-02, 11:23
:
Opeth to nie słuchałem... ho,ho, albo jeszcze i dłużej. Nawet mnie do "Still Life" nie ciągnie, chociaż jest to wybitny album. Tak że i tego sprawdzać niestety nie mam ochoty.
"Pawn Hearts" kupiłem, bo nie miałem. O co kaman?
Szponek - 2011-10-02, 12:04
:
Zdziwiło mnie to po prostu, że taki ortodoks śmierć metalu sięga po taką niszę jaką jest Van der Graaf Generator...
tiglatpilesar - 2011-10-02, 12:56
:
:drapie:

Taki ze mnie ortodoks jak z koziej dupy wyrzutnia rakietowa.
Chociaż rozumiem, że tutaj za takowego mogę uchodzić.
Tak zachwalałeś rzeczony album, więc postanowiłem sobie to sprawdzić na jakimś normalnym nośniku.
Jak nie podejdzie to opylę.
Demon - 2011-11-17, 11:16
:
Nie znałem do niedawna Opetha i zacząłem od Orchid tak jak radził Szponek i nie żałuję, bo dla mnie ta płyta jest genialna po prostu, żadnego zbędnego dźwięku. :) Skoro późniejsze są jeszcze lepsze to nie mogę się doczekać odsłuchów. W jednym z opisów napisałeś, że niektórych odstraszają utwory ponad 10-minutowe. Nie czaję czemu ma to zniechęcać, co za różnica czy jest np. 5x10 minut czy 10x5 minut. Ale rozumiem, że są tacy.
Mephisto - 2011-11-17, 11:27
:
możecie z łaski swojej nie odmieniać tych wszystkich nazw? bo jak widzę "Opetha", "Marduka" czy "Mayhema" i wiele innych, to mnie jasny szlag zawsze trafia :)

z "Morbida Angela" się jeszcze nie spotkałem, ale to kwestia czasu, jak sądzę
Demon - 2011-11-17, 11:37
:
Mephisto napisał/a:
możecie z łaski swojej nie odmieniać tych wszystkich nazw? bo jak widzę "Opetha", "Marduka" czy "Mayhema" i wiele innych, to mnie jasny szlag zawsze trafia :)

z "Morbida Angela" się jeszcze nie spotkałem, ale to kwestia czasu, jak sądzę


Morbid Angel czy Mayhem nie brzmi dobrze odmieniany, ale akurat "Marduka" czy "Opetha" jest ok i to jest poprawna forma.
Nehamod - 2011-11-17, 11:38
:
Jest poprawna bo brzmi dobrze?
Mephisto - 2011-11-17, 11:43
:
ja pierdolę :D
Demon - 2011-11-17, 11:51
:
Nehamod napisał/a:
Jest poprawna bo brzmi dobrze?


Nie, ale twierdzisz, że odmiana "Opetha" nie jest poprawna językowo? Takie "Morbid Angela" nie wiem czy jest poprawnie, ale nie brzmi mi, więc bym tak nie odmienił, proste. :)
Mephisto - 2011-11-17, 11:54
:
mnie tam się to kojarzy z gimnazjum.
- ty, słyszałeś już nowego Mejema? albo Darktrona?
- nie, ale Najtłisza owszem. i Amona Amartha. wyjebane są

coś w tym stylu

a co do poprawności - w zdaniu "nie znałem Opetha" masz domyślne "zespołu". no to zespołu Opetha nie znałeś, czy Opeth? :)
Demon - 2011-11-17, 11:58
:
Mephisto napisał/a:
mnie tam się to kojarzy z gimnazjum.
- ty, słyszałeś już nowego Mejema? albo Darktrona?
- nie, ale Najtłisza owszem. i Amona Amartha. wyjebane są

coś w tym stylu

a co do poprawności - w zdaniu "nie znałem Opetha" masz domyślne "zespołu". no to zespołu Opetha nie znałeś, czy Opeth? :)


Jak Ci tak pasuje to tak pisz i mów.
Mephisto - 2011-11-17, 12:00
:
dzięki za pozwolenie ;)
Nehamod - 2011-11-17, 12:01
:
Demon napisał/a:
Nehamod napisał/a:
Jest poprawna bo brzmi dobrze?


Nie, ale twierdzisz, że odmiana "Opetha" nie jest poprawna językowo? Takie "Morbid Angela" nie wiem czy jest poprawnie, ale nie brzmi mi, więc bym tak nie odmienił, proste. :)


Nie jest. Z racji tego, że w słowie "opeth" "h" jest nieme, musisz to zaznaczyć w odmianie przez apostrof, czyli "opeth'a". Gdybyś chciał odmienić "morbid angel" musiałbyś napisać "morbida andżela" - w myśl zasady, iż jeśli wyraz kończy się spółgłoską, którą wymawiamy to postępujemy z jego odmianą wedle prawideł mowy ojczystej. Ważne jest jednak aby końcówkę wyrazu napisać zgodnie z jej polskim brzmieniem - co wygląda idiotycznie.

Łacniej więc pokusić się np. o tłumaczenie i jeśli już trzeba to napisać np. Chorobliwego Anioła.

edit:
Zważywszy na to, że Marduk to słowo z języka sumeryjskiego o swojskim brzmieniu i zapisie - odmienić możemy je normalnie. Ale, gdy czytam o Marduku to myślę o bóstwie, nie kapeli ze Szwecji :)
Demon - 2011-11-17, 12:01
:
Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś odmieniał "Amona Amartha", ale "Opetha" już tak. Zresztą co to za dyskusja w temacie o OPETH.

Mephisto napisał/a:
dzięki za pozwolenie ;)


Znaj łaskę. ;)

[ Dodano: 2011-11-17, 12:03 ]
Nehamod napisał/a:
Demon napisał/a:
Nehamod napisał/a:
Jest poprawna bo brzmi dobrze?


Nie, ale twierdzisz, że odmiana "Opetha" nie jest poprawna językowo? Takie "Morbid Angela" nie wiem czy jest poprawnie, ale nie brzmi mi, więc bym tak nie odmienił, proste. :)


Nie jest. Z racji tego, że w słowie "opeth" "h" jest nieme, musisz to zaznaczyć w odmianie przez apostrof, czyli "opeth'a". Gdybyś chciał odmienić "morbid angel" musiałbyś napisać "morbida andżela" - w myśl zasady, iż jeśli wyraz kończy się spółgłoską, którą wymawiamy to postępujemy z jego odmianą wedle prawideł mowy ojczystej. Ważne jest jednak aby końcówkę wyrazu napisać zgodnie z jej polskim brzmieniem - co wygląda idiotycznie.

Łacniej więc pokusić się np. o tłumaczenie i jeśli już trzeba to napisać np. Chorobliwego Anioła.


Przyjąłem do wiadomości, ale teraz może coś o OPETH. ;)

Jak czytam o Marduku na forum metal.pl to myślę o kapeli ze Szwecji. ;)
Mephisto - 2011-11-17, 12:05
:
Nehamod napisał/a:

Zważywszy na to, że Marduk to słowo z języka sumeryjskiego o swojskim brzmieniu i zapisie - odmienić możemy je normalnie. Ale, gdy czytam o Marduku to myślę o bóstwie, nie kapeli ze Szwecji :)


dokładnie tak
Nehamod - 2011-11-17, 12:06
:
No przecież gadamy o Opeth. Prawdziwy fan kapeli powinien chyba wiedzieć, jak zapisać jej nazwę, c'nie?
Demon - 2011-11-17, 12:09
:
Nehamod napisał/a:
No przecież gadamy o Opeth. Prawdziwy fan kapeli powinien chyba wiedzieć, jak zapisać jej nazwę, c'nie?


Jakbyś czytał uważnie to byś zauważył, że napisałem:

Demon napisał/a:
Nie znałem do niedawna Opetha i zacząłem od Orchid...


więc "prawdziwym" fanem kapeli nie jestem, aczkolwiek bliska temu droga.
Szponek - 2011-11-17, 16:27
:
Nehamod napisał/a:
Prawdziwy fan kapeli powinien chyba wiedzieć, jak zapisać jej nazwę, c'nie?


Przez "H" :>

Mnie nie wkurwia jak ktoś tam pisze/wymawia Opeth'a czy Mayhem'a. Ale zajebiście mnie wpienia jak słyszę zdrobnienia w stylu: Meta, Sepa, Porki i inne.
Demon - 2011-11-17, 17:13
:
Szponek napisał/a:
Porki


Jakiej kapeli to zdrobnienie, bo nie słyszałem takiego? :drapie:
Szponek - 2011-11-17, 17:16
:
Demon napisał/a:
Szponek napisał/a:
Porki


Jakiej kapeli to zdrobnienie, bo nie słyszałem takiego? :drapie:


Porcupine Tree
Mercifulless - 2011-11-17, 20:27
:
ja odmieniam wszystkie na polski, w dodatku często nie mówiąc po angielsku a czytając dokładnie tak jakby się czytało gdyby to było polskie słowo. Np. jak usłyszycie że ktoś mówi "Runing Wild" albo "Metalica" to pewnie ja. Opeth nie powiem, bo jeszcze by ktoś sobie co dziwnego o mnie pomyślał.

[ Dodano: 2011-11-17, 20:28 ]
a, no i oczywiście zdrobnienia, przekręcenia, skróty wszelkiego rodzaju też używam i myślę że jest to fajne i ułatwia życie.
rotten - 2011-11-17, 20:30
:
Demon napisał/a:
Szponek napisał/a:
Porki


Jakiej kapeli to zdrobnienie, bo nie słyszałem takiego? :drapie:


Smętnej ;)
Industrial - 2011-11-18, 11:45
:
Szponek napisał/a:
Porki

:hahaha:

Może od razu "prosiaczki" :D
Szponek - 2011-11-18, 12:04
:
Szczam na was ciepłym moczem koalicjo różowo-koronkowa
Industrial - 2011-11-18, 12:07
:
Szponek napisał/a:
Szczam na was ciepłym moczem koalicjo różowo-koronkowa

Odejdź nieszczęsny i wróć do słuchania nowego Opethu ( w skrócie Opcio )
rotten - 2011-11-18, 12:08
:
Nowy Opcio jest taki se
Industrial - 2011-11-18, 12:12
:
rotten napisał/a:
Nowy Opcio jest taki se

Nie słuchałem, ale masz rację :D
Mephisto - 2011-11-18, 12:15
:
Industrial napisał/a:

Odejdź nieszczęsny i wróć do słuchania nowego Opethu ( w skrócie Opcio )


:lol:
rotten - 2011-11-18, 12:15
:
;) Szponcio pewnie ma inne zdanie na ten temat, ale on słucha Prosiaczków, to nie wiem, czy warto go słuchać.
GrzesiekP - 2011-11-18, 15:48
:
Odjebać się od Porcupine Tree ;)
Szponek - 2011-11-19, 00:07
:
Teraz szczem na was zimnym moczem cobyście trochę urozmaicenia mieli...
Demon - 2011-11-30, 09:23
:
Zajebista sprawa, że będzie gig w lutym, ale jak patrzę na ostatnie setlisty to nie podoba mi się ilość kawałków z nówki, dopisek acoustic oraz brakuje mocniejszych rzeczy jak np. Bleak. Liczę, że to ulegnie zmianie do koncertu w Polsce. Jak się na to zapatrujesz Szponku?
Szponek - 2011-11-30, 09:45
:
Byłem na gigu w 2009 w Stodole i odegrali taką set listę a na Brutalu taką zatem im więcej z nówki to dla mnie lepiej. Mogli by idąc sposobem Porcupine Tree odegrać całą nówkę + jakieś starocie (na koniec samo Blackwater Park)

Jeżeli będzie to tak jak w 2009 to do dyspozycji dostaną 2,5h co jak na ich możliwości i czas trwania wałków nie jest za wiele. Tak czy inaczej jestem na 100% i trwam w nadziei, że tym razem będę mógł wykrzyczeć "The sun sets forever over Blackwater park"

Wiem, że jest to już nudne, ale lubię się tym chwalić :) w 1:13 zamiast strzałów słychać moje przepite gardło: http://www.youtube.com/wa...feature=related

hihih
Industrial - 2011-11-30, 19:48
:
Szponek napisał/a:
Wiem, że jest to już nudne, ale lubię się tym chwalić :) w 1:13 zamiast strzałów słychać moje przepite gardło: http://www.youtube.com/wa...feature=related

hihih

Wspominasz o tym chyba trzeci raz :D
Demon - 2011-12-01, 14:54
:
http://www.magazyngitarzy...eldt-opeth.html

Ciekawy wywiad.
Szponek - 2012-02-01, 13:24
:
A te kurwy ze Szwecji zaprosiły Mastodon na support, ale dopiero od kwietnia....

A luty to co? nie łaska?
Demon - 2012-03-08, 22:37
:
A więc zapraszam:

OPETH - DAMNATION

Pierwszy na płycie Windowpane, od razu słyszymy jaki to zespół, progresywny riff i powoli wędrująca perkusja spotyka się po chwili z niezwykle melancholijnym wokalem Akerfeldta: Black face in the windowane.... W dalszej części utworu motyw prowadzony jest dalej, niespiesznie, nienachalne zmiany nastroju pięknie budują klimat, jednak dopiero gdzieś około 5 minuty następuje punkt kulminacyjny, czyli niezwykła pełna emocji solówka. Potem już do końca znów mamy temat przewodni utworu. Utwór świetny, ale na pewno nie mój ulubiony, zapraszam poniżej. ;)

Jeden z moich ulubionych na płycie, In My Time of Need. Delikatne akustyczne intro, pulsujący bas, przygłuszony, lekko szepczący wokal i poruszający tekst zapowiadają to co stanie się za chwilę wraz ze słowami And aaaaaaj.... Akustyczne szaleństwo i doskonałe klawiszowe tło, jeden z ulubionych momentów na płycie, który to motyw kończy utwór. Słowa Out on the road there are fireflies circling, deep in the woods, where the lost souls hide... rozpoczynają Death Whispered a Lullaby, w którym Mikael nagrał chyba najlepsze wokale na płycie. Ciekawe klimatyczne sola gitarowe i bardzo charakterystyczny refren.

Po bardzo rozbudzonym zwłaszcza pod koniec Closure z tym swoim nieco orientalnym riffem następuje kolejny z moich ulubionych Hope Leaves. Po prawie, że płaczącej zwrotce mamy refren dorzucający nieco radości, lecz trochę jakby przez łzy, po której znów owa ulatnia się gdzieś. W refrenie Akerfeldt śpiewa słowa smutne jednak z nutką nadziei: There is a wound that's always bleeding, there is a road I'm always walking, and I know you'll never return to this place po czym wybrzmiewa charakterystyczny bas. Wielbię.
Następnie naszych uszu dobiega To Rid the Disease ze wspaniałą solówką i końcówką. Kolejny świetny utwór komponujący się z resztą. Ten akustyk i baaaaas. ;)

Jako przedostatni mamy instrumentalny Ending Credits, który jest praktycznie jedną wielką niezwykle melodyjną solówką. ;) Ja nie będę się wypowiadał na temat skojarzeń czy inspiracji dla tego utworu, ale pamiętam, że Szponek pisał o Camel w kontekście tego utworu, ciężko mi się na ten temat dokładniej wypowiedzieć, może kiedyś. ;) Płytę zamyka wyciszający Weaknes, który potęguje uczucie smutku i przygnębienia: I'm not afraid of what you have just done... what you've just become.

Ta krótka recka może nie do końca wygląda tak jak bym chciał, ale chyba zabrakło mi nieco pisarskiego talentu oraz pewnie małe osłuchanie w gatunku oraz niewystarczające, jeśli chodzi o samego Opetha, nie znam jeszcze wszystkich dokonań, czasem brakowało mi czegoś do przyrównania itd. Starałem się możliwie obrazowo opisać emocje podczas odsłuchu, ale czuję, że nie do końca mi się to udało, bo te towarzyszące mi są wtedy naprawdę różnorodne i głębokie. Z racji, że ma też taką nieco melancholijną naturę, dlatego też pewnie aż tak leży mi nie tylko owa płyta, ale ogólnie twórczość Opetha. Pojechałem dość osobiście, no ale co zrobię jak to prawda. ;) Nie umiem w 100% wyrazić tego słowami, ale bardzo cenię sobie Damnation. ;)

Postaram się napisać więcej lepszych tekstów, ale nie wiem jak z chęciami i też czasem, bo aktualnie wisi mi parę rzeczy do napisania. :/ Dzięki za uwagę. ;)
Mercifulless - 2012-03-08, 22:57
:
Cytat:
Postaram się napisać więcej lepszych tekstów

:|
Ravage - 2012-03-08, 23:25
:
Mercifulless napisał/a:
Cytat:
Postaram się napisać więcej lepszych tekstów

:|

Demon - 2012-03-08, 23:44
:
:(
Ravage - 2012-03-08, 23:54
:
nie inspiruj się reckami Kinia




Kinio napisał/a:
SUITE - PEE - Szybko z jajem i bluźnierstwem a tu angle bum, zwolnienie i mega ciężkie zgniatanie pełne nienawiści.
KNOW - Kolejny szybki utwór z przesłaniem do ludzkij świadomości.
SUGAR - Szalony taneczny utwór z bezsensownym tekstem. Kończy sie jednak pełnym gniewu wyrzutem i pierdolnięciem.
SUGGESTIONS - Anarchistyczny teskt okraszony muzyczną mieszanką łagodności z ciężarem.
SPIDERS - Ballada. Jednak posiadają pewien mroczny urok, a solówka zaskakująca agresją.
DDEVIL - Utwór zrobiony muzycznie jakby dla jaj. I ten śmieszno-straszący tekst.
SOIL - Szybko i agresywnie, jednak wokalne dziwactwa wprawiają w osłupieni. Gdy ejdnak się człowiek ogarnie to nagle ukazuje się niezwykle melodyjna solówka, a na samym końcu wściekłe darcie ryja.
WAR? - Mocny punkt tej płyty. Słychąc tu, że gościu słuchali HCi bawią się ta muzyką w tym miejscu. Utwór pełen bujania i posiadający w środku nerowe oczekiwanie na atak.
MIND - Bardzo wolny utwór, który miesza smutne zawodzenie z agresywnym waleniem po głowie.
PEEPHOLE - Utwór o jaraniu trawy w rytmie walca angielskiego i z tubą. Dziwny pomysł ale solówka z dobrym feelingiem.
CUBERT - Ten numer brzmi mrocznie lecz tekst jest całkowicie dla jaj.
DARTS - O religii. Pokazane jest to w niesamowity sposób. Wesoło brzmi ale jednak gdy słyszy się zwolnienie, nie do końca wiadomo na co czekać.
P.L.U.C.K. - Najlepszy utwór albumu. Potrzeba czasu by mógł się rozkręcić. lecz gdy następuje słychać teksty o ludobójstwie przetykane zabawami gitary i wokalu. A zwolnienie ukazuje pełen żalu motyw.

Muzyka zespołu jak wiadomo jest zawsze zaskakująca i pełna nietypwych zagrań i an debiucie doskonale to słychać.

8/10

Szponek - 2012-03-09, 00:43
:
Demon napisał/a:

Jako przedostatni mamy instrumentalny Ending Credits, który jest praktycznie jedną wielką niezwykle melodyjną solówką. ;) Ja nie będę się wypowiadał na temat skojarzeń czy inspiracji dla tego utworu, ale pamiętam, że Szponek pisał o Camel w kontekście tego utworu, ciężko mi się na ten temat dokładniej wypowiedzieć, może kiedyś.


Ten utwór to jest jebany posąg wykuty ku chwale Andrew Latimera i jego dokonań w Camel. Każda jego część (może poza partiami Mendeza) żyje, oddycha i wielbi pierwszoplanową melodyjność gitar i skryty, ale jakże również genialny 2 garnitur w postaci sekcji. Klawisze z początku są nie słyszalne, jednak gdy utwór się dotrze w naszych słuchawkach, słychać czemu Wilson który był za nie odpowiedzialny jest geniuszem muzycznym. Utwór sennie przesuwa się do przodu tworząc specyficzny klimat. Nie ma nic wymuszonego, nic zbędnego. Brak wokalu jak najbardziej uzasadniony. Odpowiednie wyważenie składników Camel i doprawienie talentem Akerfeldta i Wilsona. Tak powinno się składać dziękczynny pokłon swoim muzycznym bogom. Nie nagrywać chujowych coverów i w 100% nie kopiować ich patentów, tylko nagrywać właśnie takie utwory jak ten. Utwory w których jest zaklęta ta boska dusza.

Zresztą Akerfeldt sam się przyznaje do inspiracji Camel na koniec utworu: http://www.youtube.com/watch?v=EQuamQc9OjY

Polecam to DVD oraz zapis studyjny z nagrań Damnation i Deliverance

Czekam na dalsze Twoje peany...
Mercifulless - 2012-03-09, 17:41
:
Demon napisał/a:
:(

Nie martw się, ja nawet nie czytałem, bo mnie się nie chciało.
Demon - 2012-03-19, 21:37
:
Dobra, żeby oderwać się od tego bezsensownego pierdolenia na tematy niemuzyczne napiszę coś o ostatnio poznanej Ghost Reveries, ale w sumie to nie tylko o niej.

Zacznę od tego, że płytka weszła mi zdecydowanie lepiej niż takie Blackwater Park. Dlaczego akurat te dwie porównuję, ano dlatego, że dwie pierwsze to jednak nieco inne granie, choć mnie nawet bardziej leży (ulubiona Orchid zwłaszcza), a oprócz tych osłuchiwałem w stopniu większym jedynie Damnation i nówkę, która zaczyna mi wchodzić, ale jednak te szybsze, bardziej energetyczne kawałki jak Devil's Orchard czy Slither leżą mi mniej, wyjątkiem tutaj jest The Lines in My Hand, za to czasem pojedynczo nawet zapuszczam sobie Famine, Haxoprocess czy choćby outro w postaci Marrow of the Earth. Reszty płyt albo nie słuchałem w ogóle albo jakoś totalnie wybiórczo, na razie czekają.
"I can't see your face
And I can't breathe your air
So I wonder why I get cold inside
When I hear your name"

Wspaniałe...
Niestety nie całą płytę słucha mi się równie dobrze. Szponku, dlatego porównywałem ostatnio Heritage i Damnation, bo przy odsłuchach towarzyszyły mi podobne odczucia, zdaję sobie sprawę, że to trochę inna stylistyka, ale pewne emocje są te same.
Wracając do Ghost Reveries to album jest idealnie wyważony, na zmianę z dłuższymi utworami występuję te krótsze, akustyczne, które dopełniają świetne poruszające teksty, myślę tu o takich kawałkach jak Hours of Wealth czy Isolation Years, ale taki Atonement również doskonały, lecz może bardziej wesoły, z nieco innym wydźwiekiem, ale również lubię sobie spontanicznie puścić. :) no i na koniec genialny cover Soldier od Fortune, który moim skromnym zdaniem jest lepszy od oryginału. Nie ustępują także te dłuższe bardziej metalowe kompozycje jak przewspaniałe Ghost of Perdition również z mnóstwem smaczków, akustycznych partii i hipnotyzującą grą perkusji, ta szczególnie mi podpasowała mi na tym albumie. Reszta utworów jak Reverie/Harlequin Forest czy The Baying of the Hounds to równie wspaniałe twory, szczególnie ten pierwszy z wędrującym początkiem, akustycznym zwolnieniem wewnątrz i powalająco wspaniałym progresem tempa i emocji w drugiej części. Generalnie kompozycyjnie chyba najbardziej dopracowana płyta z przeze mnie poznanych (chociaż i tak stawiam na debiut pod każdym względem :D ), wszystko gra idealnie tak jak powinno być, nie wyobrażam sobie tego albumu inaczej, wszystko tu pasuje. Niestety nie mam takiego stosunku do poznanego wcześniej Blackwater Park, które słucha się przyjemnie jednak czuję przy tym pewną losowość w kompozycji utworów, mniej tutaj prawdziwego geniuszu, w pewnych momentach płyty zaczyna po prostu przynudzać, nie jest to tutaj zbyt częste zjawisko, ale jednak. Mimo to czuć tu swego rodzaju pierwiastek rozwijającego się geniuszu, ale pełnią tego nie jest jednak dla mnie album z 2001 roku. Oczywiście negatywy, które wymieniłem nie przeszkadzają jej być świetną płytą i jedną z najciekawszych rzeczy słuchanych przeze mnie na przestrzeni sporego czasu. Jeżeli miałbym się bawić w ocenianie to Blackwater Park dałbym ocenę oscylującą w okolicach 8/10, gdzie Ghost Reveries to takie 9+/10. Wydaje mi się ona dojrzalsza, ciekawsza, bardziej dopracowana, a przy tym nie tracąca na świeżości i przyjemności płynącej ze słuchania, dużo więcej się tu dzieje, ja to bardziej kupuję.
Amen.
Verminor - 2012-03-19, 22:05
:
Blackwater Park to najlepszy album Opeth jak dla mnie. Na drugim miejscu Still Life, a zaraz potem Deliverance.

Poza tym, gdzie Ty widzisz jakąś losowość w rzeczonym opus magnum tej kapeli? Dla mnie niepojęte.
Nehamod - 2012-03-20, 15:12
:
Hehe, słucham sobie wywiadu z Przemysławem Gintrowskim, który chwali bohaterów tego tematu :)
Demon - 2012-03-21, 16:01
:
Zaraz sobie odpalam zakupione Watershed. :lalala:
Szponek - 2012-03-22, 00:35
:
Nie pierdol mi tu o "Watershed" tylko odpowiadaj na zadane pytanie:

Verminor napisał/a:

Poza tym, gdzie Ty widzisz jakąś losowość w rzeczonym opus magnum tej kapeli?

Demon - 2012-03-22, 09:39
:
Nie zauważyłem pytania wcześniej. :drapie:
Po południu się wypowiem, teraz lecę.

[ Dodano: 2012-03-23, 00:25 ]
Zacznę od tego, że chyba najbardziej z płytki podchodzi mi Bleak, zwłaszcza partie z czystymi wokalami, tak nie jestem oryginalny. Dalej, weźmy tytułowy kawałek, jest bardzo dobry, no ale... według mnie jest sporo dłużyzn głównie w tych spokojniejszych partiach, tak naprawdę w momencie wejścia w kilku bardziej metalowych fragmentach tych melodyjnych, skądinąd świetnych riffów jestem trochę jakby wybudzany i wtedy dopiero ponownie absorbowany przez to co wylewa się z głośników. Idziemy dalej, Dirge for November, który również mi się podoba, ale znów utwór nie jest zbyt wyrafinowany kompozycyjnie, przyjemne spokojne intro, po czym następuje znów dłuższa metalowa część w zasadzie bez żadnych zwrotów akcji i przydługawe outro. Harvest, fajna balladka, no ale w sumie nie powala mnie, daleko nie szukając to dowolna rzecz z Damnation jest lepsza. W sumie tych dłużyzn niestety jeszcze kilka jest, według mnie to może w pewnym momencie brakło Akerfeldtowi pomysłów, nie wiem, stąd też ta losowość, nie do końca album pasuje mi kompozycyjnie. Mam z nią taki problem, że mimo sporej ilości odsłuchów bardziej pamiętam fragmenty niż całe utwory, chociaż w głowie układa mi się coraz spójniejszy jej obraz to nie wiem czy przebije ona kiedykolwiek w moim prywatnym rankingu takie Ghost Reveries, które weszło mi szybciej i wyjść nie chce. :) Chociaż może kiedyś to się zmieni. Taki dość negatywny wydźwięk ma ten mój post, jednak mimo wszystko bardzo przyjemnie mi się Blackwater Park słucha, nieco wyjaskrawiłem może te fragmenty, które mi nie do końca leżą.
Szponek - 2012-03-23, 08:11
:
JAKIE KURWA DŁUŻYZNY?

Nigdy więcej nie pisz o tym zespole na tym forum, ani na żadnym innym. Zaoszczędzisz sobie wstydu,a czytelnikom zażenowania.
rotten - 2012-03-23, 08:27
:
Moja siostra słucha tego Opeth, a jak mi to puszcza, to mi się wydaje, że to jest taka dłużyzna, że jeden kawałek pół dnia leci.
Szponek - 2012-03-23, 09:01
:
Prosiłem Cie chyba wczoraj byś sczezła na wieki. Siostra z pełnym błogosławieństwem może zająć Twoje miejsce...
rotten - 2012-03-23, 09:09
:
Moja siostra słucha także Porcupine Tree :strach: została na 100% podmieniona w szpitalu.

Wiesz co, ja to lubię jedną płytę Opeth jakąś, taką z czarnobiałą okładką.
Demon - 2012-03-23, 11:19
:
Dla mnie Blackwater Park nie jest żadnym absolutem po prostu! ;) Może się to kiedyś zmieni, ale nie teraz.
Nehamod - 2012-03-23, 11:50
:
Szponku, smaczny jest ten nowy Opeth i faktycznie bardzo progresywny itp. Ale mam dyletanckie pytanie, bo nie znam się na takim graniu - czy Akerfeldt zrobił tutaj coś nowego, czy to jedynie mniej lub bardziej odtwórczy hołd dla wiadomo kogo?
Szponek - 2012-03-23, 15:51
:
Zależy jak na to spojrzeć. Jeżeli o warstwę muzyczną chodzi, to zaczerpnął inspiracji (nie mylić z kopiowaniem) i napisał coś co wplata się w nurt kapel pradawnych. Jednak jeżeli spojrzymy na dotychczasowy przebieg ich kariery to śmiało można powiedzieć, że: miał kaprys i go spełnił. Bez strachu wyłamał się ze swoich dotychczasowych torów, i stanął na nowym gruncie. Nie odgrzał kotletów jak Dream Theater czy rodzimy Riverside. Nagrał płytę inną (wszystkie płyty Opeth są od siebie rożne, ale zgodzisz się, że odstaje od reszty dyskografii) i mógł liczyć się z tym, że malkontenci zakochani w "Deliverance" pozbawieni jego growlu i podwójnej stopy zaczną marudzić. A pomimo to nagrał album, taki jaki chciał, co jest moim zdaniem coraz większą rzadkością w tej szufladce muzycznej...

Demon napisał/a:
Dla mnie Blackwater Park nie jest żadnym absolutem po prostu! ;) Może się to kiedyś zmieni, ale nie teraz.


nie kompromituj się już...
Demon - 2012-03-23, 16:04
:
Ok, nie kompromituję się już.

Mógłbym napisać, że jest najlepsza i wypisać same superlatywy, ale po co skoro tak nie uważam, przynajmniej nie do końca.
Szponek - 2012-03-23, 16:24
:
Demon napisał/a:
Ok, nie kompromituję się już.

Mógłbym napisać, że jest najlepsza i wypisać same superlatywy, ale po co skoro tak nie uważam, przynajmniej nie do końca.


Sam sobie zaprzeczasz. Ale może skupmy się na tytułowym "Blackwater Park": który z jego elementów byś nazwał dłużyzną? Która część tego utworu jest tak nudna, że nie powinna nigdy być dopisana? Albo jeżeli będzie Ci łatwiej w "Dirge for November"? napisz np: od 02:59 do 5:37 jest dłużyzna. Komentarz czemu, również mile widziany :)
Demon - 2012-03-23, 16:53
:
W Blackwater Park zwolnienie od około 3 minuty, z lekka za długie, dalsza część na przesterze też wieje delikatną wtórnością, motywy gitarowe zaskakują w momencie wejścia, potem zaczynają nużyć. W Dirge for November przede wszystkim za długie długie outro, środkowa część też w pewnym momencie zaczyna nudzić, stopa jak i w sumie cała partia perkusji dość statyczna przez spory fragment utworu, jakoś tak bez polotu zagrane. Za to więcej według mnie dzieje się w The Leper Affinity czy The Drapery Falls. Jednak całościowo zdecydowanie wybrałbym wspominane przeze mnie Ghost Reveries, nie ma tam praktycznie nic, co by mi nie pasowało, równie zajebiście mi się słucha całości. Może też przed poznaniem jej (Blackwater Park) miałem za duże oczekiwania względem niej, podsycone m.in. twoim tekstem. I jeszcze raz powtórzę, słucha mi się jej bardzo dobrze, ale zdecydowanie mniej zostaje w głowie niż przy odsłuchu innych albumów, w tym, będę nudny, Ghost Reveries, które właśnie dość mocno mi się z płytą z 2001 kojarzy i przy tym według mnie jest lepsza po prostu, w kwestii kompozycyjnej i ogólnie są tu ciekawsze pomysły.
No Szponku, już teraz to musisz odpuścić, pogódź się z tym, że nie wszyscy muszą uważać Blackwater Park za magnum opus Opeth. ;) Przecież odczuwanie muzyki to nie jest kwestia obiektywna, a nawet jeśli to tylko do pewnego stopnia, co innego gdybym napisał, że jest chujowa ta płyta czy coś. ;)
Szponek - 2012-03-23, 17:48
:
Masz rację. To co napisałeś jest od teraz święte, a ja głupiec, który stracił tyle czasu na poznawanie ich płyt (tobie to zajęło miesiąc?) był po prostu zaślepiony ciepłym uczuciem do Szwedów.

Gdybyś kiedykolwiek w swoim fenomenie zaczął łączyć teksty z muzyką, na co pewnie przez te 30 dni nie miałeś zbyt dużo czasu, z boską pomocą zrozumiałbyś czemu outro w "Dirge for november" jest takie długie. Środkowa "dłużyzna" (już wiem, że obok "zdezorientowanego chrystusa" autorstwa nieobecnego już klasyka forum będzie moim ulubionym tekstem) jak ją określasz sprawia - wprost przeciwnie do nazwy - iż utwór przemija bardzo szybko. Ale co ja tam mogę wiedzieć.

Co do "Blackwater Park" jest to sprawdzona metoda wprowadzania słuchacza w nastrój za pomocą zawartej tu (pozwolisz, że sparafrazuje) mielizny. Dostajemy stonowany początek utworu (i tylko jedną zwrotkę, która stanowi preludium) dalej następuje chwila wytchnienia w postaci "dłużyzny" (bez tekstu, co daje słuchaczowi prowizoryczne poczucie bezpieczeństwa), po czym utwór z każdą minutą przyspiesza, prowadząc nasz przez ciemny las (a my słuchamy o tym co w nim widzi oraz jak to komentuje podmiot liryczny) aż do finału znajdującego się nad czarną wodą.

I nie pisz mi, że znasz ich dłużej niż miesiąc.

A najlepszą ich płytą, opus magnum jest "Still Life" oraz "Blackwater Park"
Demon - 2012-03-23, 18:14
:
Ja pierdolę, czy to tak wygląda, że ja się czepiam twojego zdania? Po prostu mam swoje i wierz mi, że teksty utworów, a już na pewno takiej kapeli jak Opeth, to jedna z rzeczy, na którą bardzo zwracam uwagę.
Jak tak Cię czytam to serio piszesz jak zaślepiony fanboj, konstruktywnie staram się uzasadniać wypowiedzi, a ty jeździsz po mnie jakbym napisał, że Opeth chuj. Dobra, nie ciągnijmy tego, mam swoje zdanie, Ty masz swoje, nie neguję tego, że dużo lepiej ich znasz, bo to oczywiste skoro słuchasz od iluś tam lat. Ja ich na serio zacząłem słuchać kilka miesięcy temu, więc zgodzę się, to jest krótki czas, i wypowiadam się na temat tego co słuchałem i w miarę znam, na tyle ile pozwolił czas, sam zresztą prosiłeś, żebym się szerzej wypowiedział, więc nie wiem w sumie czemu się dopierdalasz do tego, że ich krótko znam i chuja wiem. Still Life jeszcze nie słuchałem, bo nie chcę słuchać całej dyskografii naraz, nie lubię tak. Do tej pory w mniejszym lub większym stopniu znam Orchid, Morningrise, Blackwater Park, Damnation, Ghost Reveries i Heritage. Jak napisałem wcześniej, to szerzej zcząłem ich poznawać jakoś tak wrzesień/październik zeszłego roku no i do tej pory wysłuchałem tyle ile widzisz i na ten moment zdanie mam właśnie takie. Oczywistym jest też, że przez ten cały czas nie słuchałem Opeth co dzień, ale naprawdę i w tamtym roku i w tym była to jedna z najczęściej słuchanych przez mnie kapel, w sumie to chyba najwięcej w porównaniu z resztą. Logiczne, że w ciągu lat coś tam może się człowiekowi przewartościować i wtedy mogę mieć inną opinię. Amen.

[ Dodano: 2012-03-23, 18:20 ]
Szponek napisał/a:
Masz rację. To co napisałeś jest od teraz święte, a ja głupiec, który stracił tyle czasu na poznawanie ich płyt (tobie to zajęło miesiąc?) był po prostu zaślepiony ciepłym uczuciem do Szwedów.


I po co ta spina? Pytasz się o opinię to ją wyrażam. Reszta powyżej.
Szponek - 2012-03-23, 19:20
:
Jestem oczywiście fanbojem i to jedynym na tym kurwidołku, więc jak najbardziej mam prawo się ciskać :)

Jeżeli negujesz jakiś utwór za zawarte w nim logiczne następstwa, po czym piszesz, że to jest jednak dobry utwór, to ja już sam nie wiem o co Ci chodzi. Piszesz coś, a zaraz temu zaprzeczasz. Nie chcesz poznawać całej dyskografii Opeth, bo tak nie lubisz, a zaraz wypisujesz większą połowę ich płyt, które znasz.

A "mam swoje zdanie" to już taki oklepany banał. Jedna koleżanka miała tu swoje zdanie i twierdziła, że "Moonchild" to tylko strojenie instrumentów, więc sam rozumiesz ;)

Chętnie przeczytam coś o "Ghost Reveries" o który tak solidnie walczysz.
Nehamod - 2012-03-23, 19:32
:
Szponek napisał/a:
Zależy jak na to spojrzeć. Jeżeli o warstwę muzyczną chodzi, to zaczerpnął inspiracji (nie mylić z kopiowaniem) i napisał coś co wplata się w nurt kapel pradawnych. Jednak jeżeli spojrzymy na dotychczasowy przebieg ich kariery to śmiało można powiedzieć, że: miał kaprys i go spełnił. Bez strachu wyłamał się ze swoich dotychczasowych torów, i stanął na nowym gruncie. Nie odgrzał kotletów jak Dream Theater czy rodzimy Riverside. Nagrał płytę inną (wszystkie płyty Opeth są od siebie rożne, ale zgodzisz się, że odstaje od reszty dyskografii) i mógł liczyć się z tym, że malkontenci zakochani w "Deliverance" pozbawieni jego growlu i podwójnej stopy zaczną marudzić. A pomimo to nagrał album, taki jaki chciał, co jest moim zdaniem coraz większą rzadkością w tej szufladce muzycznej...



Naturalnie, że odstaje. Jest to też krok w nieznane (w perspektywie tejże dyskografii), może i szok dla fanów, ale chyba określenie, którego użyłeś, mianowicie "kaprys", będzie najtrafniejsze do oddania motywacji Akerfeldta. Traktowałbym to również jako wskazówkę w traktowaniu "Heritage", a ja czekam na kaprys zrobienia czegoś nowego i porwania się z kompasem na wody do tej pory niezmierzone - a wtedy pochylę głowę z szacunkiem :)
Szponek - 2012-03-23, 19:40
:
Hehe sam na to czekam. Bo w sumie zawsze kręciło się to na 2 biegunach: Death metalu oraz rocka progresywnego. Opeth wiadomo: smaczny miks. Na uciszenie zachcianki tego pierwszego ma Bloodbath. To drugie już dwukrotnie pod szyldem macierzystej kapeli również spełnił, zatem z większą ciekawością oczekuję następnej płyty. Jak na razie o stanie jego obecnej formy będzie się można przekonać na debiucie "Storm Corrosion".
Nehamod - 2012-03-27, 11:07
:
http://www.t-mobile-music...byl_diabel.html

Całkiem interesujący.
Szponek - 2012-03-29, 23:59
:
ktoś z T-MOBILE MUSIC napisał/a:
Masz w sobie coś z nerda, jeżeli chodzi o muzykę lat 70.?


Mikael Åkerfeldt napisał/a:
Zdecydowanie tak i nie wstydzę się tego.


http://www.youtube.com/watch?v=4mISGb_Hmn0


hihihihihihiihhiihih :D
Demon - 2012-04-01, 11:50
:
Szponek napisał/a:
Chętnie przeczytam coś o "Ghost Reveries" o który tak solidnie walczysz.


W którymś z wcześniejszych postów pisałem o Ghost Reveries, na ten moment nic mądrzejszego nie wymyślę.
rotten - 2012-04-25, 09:17
:
Nie dość, że Opeth, to jeszcze Porki
Szponek - 2012-04-25, 09:21
:
Grzesiek wklejał to wczoraj w innym temacie :)

Jaram się tym jak Rzym za Nerona :D
GrzesiekP - 2012-04-25, 09:26
:
rotten napisał/a:
Nie dość, że Opeth, to jeszcze Porki


Właśnie, masz u mnie -10.
rotten - 2012-04-25, 09:27
:
Czasem po prostu nie klikam w linki :)
Szponek - 2012-11-19, 14:53
:
"The Roundhouse Tapes" zostało dziś odświeżone w wersji CD. O ile CD 1 przynosi wspomnienia młodości w postaci "Bleak" i "The Night and the Silent Water" oraz nostalgiczne łzy napływające do oczu przy "Face of Melinda", to CD 2 zawiera najlepszą wersję "Blackwater Park" w dziejach tego zespołu. Wiele słyszałem bootlegów oraz innych mniej lub bardziej legalnych nagrań, lecz to jest najbardziej wgniatające w ziemię wykonanie. Wszystko to za sprawą znakomitej produkcji, bijącej nie jedno ich wydawnictwo. Kiedy wyszeptane zostaje "Demon of the Fall" obeznany słuchacz wie, że to już koniec. A szkoda, bo prosi się jeszcze o kilka starych wałków...

Pomimo, że "Lamentations" pozostaje nr.1 w ich koncertowej dyskografii (głównie przez najlepszy skład + gościa który wniósł bardzo dużo do ich twórczości) to "TRT" zaskakuje znakomitą produkcją i mocnym brzmieniem, dzięki któremu nawet "Windowpane" zyskuje wiele...
Heretic88 - 2013-01-14, 01:09
:
Opeth to bez wątpienia świetny zespół. Od nich zacząłem przygodę z progresywnym graniem. Z płyty na płytę słychać ewolucję zespołu choć ostatni album jest krokiem w bok bo jest inny niż wszystko do tej pory. Brakuje mi growlu na ostatnich płytach. Szkoda że nigdy nie grają na żywo Black rose immortal bo to jest ich opus magnum.
Szponek - 2013-01-14, 14:32
:
Niezła prowokacja. Trochę rotten mi tu zaleciało :)
Szponek - 2013-07-30, 17:00
:
Banda hipsterów w sklepie z komiksami gra akustycznie "Demon of the Fall"

http://www.youtube.com/watch?v=EbA0GGb0YWc
Slahvertsen - 2013-11-30, 19:14
:
Szponek mnie prosił, także oto mój pogląd na albumy Opeth:

Orchid
Sporo melodii, które jednak absolutnie nie ujmują ciężarowi, surowe i zimne brzmienie gitar i perkusji, miejscami na pierwszy plan wysuwa się bas. Idealnie wpasowane fragmenty z gitarą klasyczną, które w swoich wydłużeniach sprawiają wrażenie nawet ważniejszych od elektrycznych. Klimat odzwierciedlający widok nocnego, zamglonego i chłodnego lasu, zawieszonego nad nim pełnego Księżyca. Taki właśnie jest pierwszy krążek Szwedów. In the Mist She Was Standing to najlepszy utwór - mnóstwo pięknych riffów, przeplatanych szeptami i gitarą klasyczną. Na największą uwagę zasługuje tu jednak jego koniec. Gdzie z umiarkowanie dynamicznego riffu przechodzi idealnie w delikatną i piękną grę na klasyku, by potem cieszyć nas jednym z najwspanialszych melodyjnych riffów. Dodatkowe urozmaicenia względem długich utworów to całkowicie klawiszowe Silhouette będące imho najsurowszym fragmentem płyty i Requiem, czyli krótki utwór w którym 2 gitary klasyczne i bezprogowy bas doskonale się uzupełniają.

Morningrise
Dojrzalszy względem poprzedniego, lepszy i generalnie - pod względem jakości ustępujący jedynie albumowi z 2001 roku. Tak jak na debiucie - tutaj nadal mamy surowo brzmiące gitary i perkusję, bas bezprogowy i wstawki z gitarą klasyczną. Klimat jednak z nocnego zmienia się na bardziej dzienny, poranny, reszta w sumie bardzo podobnie. Warstwa instrumentalna bardziej zróżnicowana i ogólnie nieco bardziej dynamiczna oraz cięższa. Gitary klasyczne grają odczuwalnie lepsze, bardziej nastrojowe, często szybsze partie. Na największą uwagę zasługuje ta w środku BRI - bezgranicznie urzekająca. Już pierwsze delikatne takty Advent wprowadzają nas idealnie w klimat towarzyszący całej płycie, by potem przejść w dynamiczny i świetny riff, a następnie w ładną akustyczną melodię przyprawioną miękkim basem i znowu do ciężkiego grania, jeszcze dalej ciężki prosty riff przybrany akustykami i takim samym basem, by świetnie przejść w melodyjny. A wszystko to wyważone i zrobione idealnie, jak i dalsza część tego potężnego tworu. The Night And The Silent Water, Nectar - po tych dwóch niczym nie ustępującym poprzednikowi mamy Black Rose Immortal. Jest w nim wszystko: ciężar, delikatność, melodie, surowość, klimat, brutalność. Ponad 20 minut łączenia ze sobą tych cech, bez sekundy spadku poziomu. Na największą uwagę zasługuje fragment o którym mówiłem oraz ten. To Bid You Farewell to piękna delikatna ballada gdzie gitary klasyczne i bas świetnie tworzą klimat, by przejść koło 7 minuty w ciężar przybrany pięknym wokalem. Kto nie zna - temu polecam wrzucić tą płytę do diskmena i przejść się jesiennym porankiem do lasu, żeby poczuć jej moc. ;)

My Arms, Your Hearse
Koniec surowego brzmienia, czysto leśnego klimatu i miękko grającego basu tworzących ponad 10-minutowe podzielone fragmenty krążków. Tym razem, mamy tutaj dodane minimalistyczne intro w postaci Prologue, które tak jak każdy utwór płyty - przechodzi idealnie płynnie w następny bez jakichkolwiek przerw, a w pierwszym przypadku jest to April Ethereal, który co wcześniej niespotykane z miejsca uderza w twarz monumentalnym i dynamicznym riffem. Od razu słychać, że ta płyta będzie cięższa, szybsza i bez surowości. Growl z płaskiego przemienia się w typowo głęboki. Perkusja również szybsza. Mniej melodii. Akustycznych wstawek i czystych wokali tu nie brak, jednak mają one teraz zupełnie inny charakter i postać, a tych drugich jest więcej. Po dynamicznym i ciężkim AE, pora na When, który najpierw cieszy nas zagrywką na nieprzesterowanej gitarze, by nagle uderzyć ciężarem. Po akustycznej zagrywce pojawia się przybrany prostymi akustykami najlepszy riff na tej płycie, by przejść w solówkę i następnie ładną grę na czystych gitarach i akustykach jednocześnie. Szczególnie warty uwagi jest też po długiej akustycznej grze i po czysto zaśpiewanym "and I cryyy..." wchodzi ciężki fragment, ze świetnym śpiewem. Oprócz tego po instrumentalnym przerywniku Madrigal mamy też najcięższy na płycie The Amen Corner, następnie Demon of the Fall, ze spakowanymi wszystkimi cechami albumu w 6 i pół minuty. Następnie Credence, który zaczyna się ładną grą perkusji i akustycznych gitar, jednak najlepsze jest gdy wchodzi wokal. Później mamy jeszcze szczyptę elektrycznych gitar na koniec, by przejść w ostatni ciężki Karma (jak dla mnie odstaje on od pozostałych nieco), a następnie zakończyć instrumentalnym przeplatanym klawiszami i solówkami Epilogue. Na koniec dodam jeszcze, że monumentalna atmosfera albumu doskonale pasuje do opisanej w nim historii. ;)

Still Life
Po raz kolejny historia w tle, klimat płyty ciężko określić, najlepiej odzwierciedla go chociażby okładka, która jest jedną z najlepszych jakie widziałem. Zaczyna się moim ukochanym The Moor. Najpierw mamy cichy i długi wstęp przechodzący w gitarę akustyczną. Potem uderza melodyjnym (znów jest ich więcej, ale są inne) i ciężkim jednocześnie riffem, by przykurwić growlem i jeszcze mocniejszym ale prostszym riffem. Po nim przechodzi w przeciągane i ostre zagrywki na elektryku, aby perfekcyjnie urzec "Pale touch, writing in the ambers, dump mud burning in my eyes...". I w międzyczasie dodać jeszcze jeden melodyjny piękny riff. Chwila odetchnięcia i dalej ciężko i melodyjnie. Po tych kilku chwilach budujący delikatność przesterowany fragment, który przybrany akustykami bezgranicznie urzeka. Kilka minut pięknej i spokojnej gry oraz śpiewu, który potem niepokojącym falistym fragmentem znów uderza chyba najmocniejszym fragmentem płyty. Ideał. Następnie Godhead's Lament, minimalnie tylko ustępujący poprzednikowi - fragment akustyczny w środku to poezja. Dalej świetny akustyczny Benighted, miejscami lekko niepokojący, ale świetnie wpasowany do całej reszty. Moonlapse Vertigo to po pierwszym mój ulubiony, stanowi jakby brutalne rozwinięcie poprzednika. Najbardziej melodyjny ze wszystkich, z rewelacyjnym drugim riffem, sprawiającym wrażenie lekkości. Mnóstwo świetnych wokali, świetne solo. Dalej monumentalny i poetycki Face of Melinda. Serenity Painted Death zaczynający się od razu brutalnie. Słychać tu też pierwiastek tego co ma się przydarzyć na następnej płycie oraz tego co było na poprzedniej. Na koniec świetny White Cluster. Najbardziej depresyjny ze stworzonych dotychczas, a sposób śpiewania Akerfeldta tutaj bez znajomości tekstów pokazuje tutaj nastrój towarzyszący bohaterowi historii.

Resztę opiszę innym razem, bo mam robotę jeszcze.
Szponek - 2013-12-01, 02:20
:
No ładnie. Jutro przeczytam, bo teraz to tylko Wyborowa
Szponek - 2014-01-07, 15:29
:
http://www.prog-sphere.co...six-songs-done/



Slahvertsen - 2014-03-22, 16:12
:
Nowa płyta Opeth w czerwcu.
Szponek - 2014-03-22, 16:33
:

Szponek - 2014-05-17, 01:11
:
Premiera przełożona na 25 sierpnia

Akerfeldt ty chuju...

"Och, moje słabe serce!*"

*
Szponek - 2014-06-02, 20:08
:
http://www.metalsucks.net...-cusp-eternity/

:drapie:
Sweetnighter - 2014-06-02, 20:16
:
Szponek napisał/a:
http://www.metalsucks.net/2014/06/02/exclusive-worldwide-premiere-opeths-new-song-cusp-eternity/

:drapie:


Aż się zastanawiałem co napisać ;)

Bardzo oryginalna muzyka, taka zaskakująca, różnorodna a jednocześnie pełna bardzo chwytliwych melodii. Te arabskie tematy to w muzyce progresywnej absolutna nowość, nigdy bym nie przypuszczał, że można grać w taki sposób. Poza tym bardzo dobry wokal. Rock progresywny ewidentnie ma przed sobą wielką przyszłość. Myślę, że warto dzisiaj grać taką muzykę bo jeszcze wiele w tym nurcie jest do odkrycia :)
Slahvertsen - 2014-06-03, 16:05
:
Słychać trochę echa z poprzedniej płyty, poza tym świetny klimat. Ogólnie ciekawy numer, jest dobrze.
Szponek - 2014-06-11, 13:03
:
Chujowy numer, tak z perspektywy czasu. Ale ile razy można być nieomylnym?

Na osłodę zagrają w Polsce:

27.10.2014, OPETH + support, Progresja Music Zone, Warszawa
Otwarcie bram: 19:00
Początek koncertów: 20:00
Bilety:
Przedsprzedaż - 120 PLN
W dniu koncertu - 140 PLN

Szponek - 2014-08-04, 08:22
:
Jak krzyczał Mike Breen kiedy wpadały 3 za 3 w meczu Dallas vs Lakers w 2011 "ANOTHER ONE!"

https://www.youtube.com/watch?v=p0B26wv22ao