Forum.Metal.pl Strona Główna Forum.Metal.pl
Metal Forum muzyczne, ciężkie brzmienia

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 


Forum Metal.pl - witamy!


Jesli nie doszedl email aktywujacy kliknij tutaj:Szczegóły


Regulamin Forum.Metal.pl:Szczegóły


KONKURS Forum.metal.pl:Szczegóły


Poszukiwani reckowicze! Szczegóły



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Genesis
Autor Wiadomość
Szponek 
Scribacchino


Ulubiony drink:: Black Label
Pomógł: 10 razy
Dołączył: 10 Kwi 2009
Posty: 8278
Skąd: Canterbury
Wysłany: 2011-01-09, 15:51   Genesis



Brytyjska grupa rockowa, która stanowi jeden z fundamentów tej gałęzi muzyki. Można wyróżnić gołym uchem 2 okresy w działalności grupy. W pierwszym reprezentowała nurt rocka progresywnego lub jak kto woli „art rocka”, by następnie przejść do soft rocka ocierając się o pop. Do końca lat 70 Genesis wypracowało unikatowe brzmienie połączone z poetyckimi tekstami i teatralnym wykonaniem koncertowym. W drugim okresie brzmienie grupy zmierza w rejony bardziej przyswajalne, dla szarego słuchacza.

Powstali w 1965 dzięki fuzji 2 grup: Garden Wall (Peter Gabriel i Tony Banks) i Anon (Mike Rutherford, Anthony Phillips)za perkusją zasiada Chris Stewart (który przed nagraniem pierwszej płyty odchodzi z zespołu, a jego miejsce zajmuje John Silver) i pod nową nazwą „New Anon” rozpoczęli nagrywanie dema składającego się z 6 utworów komponowanych głównie przez duet Rutherforda i Phillipsa.

Po dobrze przyjętym demie zmienią nazwę na Genesis i rozpoczynają nagrywanie pierwszego albumu

From Genesis to Revelation(1969):
Wyobraźcie sobie Gabriela, Banksa oraz Rutherforda w konwencji Bee Gees? Ja nie, oni sami również nie, a ich ówczesny producent Jonathan King jak najbardziej. Więcej chyba nie muszę pisać, skoro sami muzycy nie chętnie przyznają się do tego wydawnictwa?

Niedługo po nagraniu albumu John Silver opuścił grupę, a zastąpił go John Mayhew., i w takim składzie nagrywają 2 album:

Trespass(1970)
Można napisać, że po raz pierwszy dało o sobie znać progresywne brzmienie. Wszytko to za sprawą elektronicznych szaleństw Banksa, gęstych kompozycji gitarowych jak i melodyjnej perkusji. Dodając do tego śpiew Gabriela oraz jego wariacje na flecie dostajemy album pełen klimatycznych rozbudowanych kompozycji, jednak podanych w przyswajalnej formie.

W czasie pierwszej poważniejszej trasy koncertowej okazało się, że trema jak towarzyszyła Anthonemu Phillipsowi, w czasie grania dla dużej ilości słuchaczy zmusiła go do odejścia z zespołu. W ślad za nim powędrował John Mayhew. Na ich miejsce grupa przyjęła sesyjnego gitarzystę Steva Hacketta oraz perkusistę Phila Collinsa. Jak się okazało, po znakomitym zaaklimatyzowaniu się w szeregach i o wiele większych umiejętnościach muzycznych nagrali 3 album, który śmiało można zaliczyć do najlepszych płyty prog-rockowych.

Nursery Cryme (1971)
Płytę otwiera 10 minutowa groteskowa opowieść erotyczna o grze w krykieta pomiędzy Henrym i Cyntią. "The Musical Box", bo o niej mowa stała się stałym punktem koncertowym grupy. Na uwagę zasługują jeszcze 2 równie rozbudowane utwory: "The return of the giant hogweed" (opowieści o roślinie z Rosji, która sprowadzona z zaświatów opanuje wkrótce cały świat) oraz "The fountain of Salmacis", gdzie teatralne ego Gabriela dało swój upust. Rodzynkiem trwającym nawet nie 2 min jest „For Absent Friends” dołująca ballada o przemijającym czasie. Reszta utworów zachowuje poziom, zwłaszcza dzięki gitarze Hacketta.

Ustabilizowany wreszcie skład musiał zaowocować pojawieniem się czegoś wyjątkowego. Poprzeczka postawiona przez poprzednią płytę była wysoka, jednak dla Gabriela, Rutherforda, Collinsa, Banksa, Hacketta nie było rzeczy nie możliwych.

Foxtrot(1972)
Skoro poprzedniczka była genialna, to omawiany album sam nie wiem jak nazwać. Kamieniem milowym? Czymś co na lata stanowi inspirację dla późniejszych artystów? Wypadkową muzycznych geniuszy?Ale zacznijmy od końca, czyli od ostatniego utworu, a z jakim kojarzony jest album, a mianowicie: "Supper's Ready" ten ponad 20 minutowy utwór wypełnia połowę płyty. Gabriel przeszedł tu samego siebie, tworząc tekst inteligentny, przepełniony dziwnym humorem opowiadającym o naturze dobra i zła. Wspomagany przez bogate muzyczne aranżacje, na długo zapada w pamięć. Poprzedzające utwory takie jak „Watcher of the Skies” oraz „Get 'Em Out by Friday” to koncertowe killery. „Time Table” to nastrojowy stonowany utwór, oddający całą łagodność ich twórczości. „Can-Utility and the Coastliners” to 5 min których nie można opisać, tego trzeba posłuchać...

Selling England By The Pound(1973)
Każdy z utworów zawartych na tym krążku, to iście rzemieślnicza robota. Luźny szkielet budowy każdej z piosenek, to jakby zaproszenie do improwizacji podczas koncertów. Wystarczy posłuchać „Cinema Show” by wyobrazić sobie co można z tym zrobić podczas koncertu, mając przed sobą wygłodniałą publiczność.

The Lamb Lies Down on Broadway(1974)
Koncept album opowiadający o młodym chłopaku, który zagubił się w mistycznym świecie położonym tuż pod Nowym Jorkiem. Wiele się mówiło o wątkach autobiograficznych jakie Gabriel wplótł do tekstu, oraz o tym, że podmiot liryczny "Rael" to alter ego Gabriela. Grupa przygotowywała muzykę nie znając słów piosenek, Gabriel odciął się od grupy na pewien okres, spowodowany problemami rodzinnymi. Nie zgodził się na jakąkolwiek pomoc przy pisaniu tekstu. Zatem po dostarczeniu materiału potrzebne było drobne dopracowanie muzyki, tak by oddawała klimat tekstów. Recenzenci nie zostawili na tym albumie suchej nitki, twierdząc, że muzycy powoli zatracają się, i nie mają już tak jasno określonego sposobu grania. Nazwali płytę nudną o niezbyt jasnym przekazie. Dopiero po latach zyskała tytuł jednej z najlepszych koncepcyjnych płyty wszech czasów.

W maju 1975 Gabriel odchodzi z zespołu. Dla fanów oraz krytyków był to ewidentny koniec. Genesis jednak ogłosili konkurs na nowego wokalistę i zajęli się pisaniem muzyki na nowy album. Wstępnie wokal nagrał Collins, a po znalezieniu nowego wokalisty miał wrócić za perkusję. Z braku jednak wartościowego śpiewaka, Collins został frontmanem Genesis.

Wydali 2 albumy A Trick of the Tail (1976) oraz Wind and Wuthering (1977) na których jeszcze trzymali się progresu. Oba zostały bardzo dobrze przyjęte,a Collins okazał się godnym zastępca Gabriela za mikrofonem. Kiedy fani cieszyli się, że pomimo małej roszady Genesis grają dalej, swoje odejście ogłosił Steve Hackett.

Od tego czasu jako trio (Banks, Collins, Rutherford) odeszli od progresywnych korzeni, w stronę soft rocka.
Zaczęło się od albumy wydanego pod przewrotną nazwą ...And Then There Were Three...(1978) na którym słychać jeszcze echo poprzednich 2 płyty, jednak utwory są bardziej przebojowe.

Płyt Duke (1980) oraz Abacab z (1981) nie znam

Jeżeli kiedykolwiek chcieliście posłuchać dobrego popu to sięgnijcie po te płyty: Genesis (1983) Invisible Touch (1986) oraz We Can't Dance (1991) zawierają one znakomite utwory pop-rockowe, oraz takie szlagiery jak „Mama” „Invisible Touch” „Land of Confusion” „In Too Deep” "Jesus He Knows Me" czy "I Can't Dance"

W 1996 dobrze rozwijająca się solowa kariera Collinsa utwierdza go w przekonaniu, o odejściu z grupy. Pozostali zatrudniają Raya Wilsona w roli wokalisty i wydaja ostatni album Calling All Stations osobiście mi nie znany.

Tak w ramach ciekawostek:
Wiele mówiło się o powrocie Gabriela do grupy. Nastąpiło to w 1982, tylko na jeden koncert. Spowodowane to było problemami finansowymi.
W 2006 zespół ogłosił powrót w składzie Collins/Rutherford/Banks i wyruszyli w trasę koncertową, która w 2007 zawitała w Polsce.

O sile Genesis stanowiły koncerty. Największa w tym zasługa Gabriela, jego zdolności aktorskie oraz tym jak potrafił stworzyć klimat przebierając się w czasie partii instrumentalnych utworów, dając show najwyższej klasy.



Grupa przypomina mi trochę naszą Budkę Suflera. Obydwie są postrzegane przez pryzmat swoich najnowszych osiągnięć, a ich progresywne początki są traktowane po macoszemu...
_________________
Otaczają mnie kretyni...
Airball.pl
 
 
Kraft 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 27 Lut 2008
Posty: 1904
Wysłany: 2011-01-09, 21:53   

Są flety piruety, milowe kroki, babskie ciuszki Gabriela i jego z Collinsem konkurencja, teatralne show... A gdzie szatan? Jest? Bo jak nie, to para w gwizdek panie. No satan no fun.
_________________
Gene dead from birth
God's holy fuck
Canonized but of no use to me
Human shit, waste begone from my earth!
 
 
tiglatpilesar 
persecutor


Ulubiony drink:: sanguinis christi
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 5482
Skąd: Spalatum
Wysłany: 2011-01-09, 23:36   

No, czegoś może brakować, ale ja aż tak do Lucjana przywiązany nie jestem.

"Trespass" - to takie trochę bajkowe, a momentami też zaskakujące - fleciki w "Dusk", refleksje nad smutkiem postnuklearnego świata, a na koniec nóż prosto w żebra. No i bez Collinsa dali rady, dla wielu starych na prawdę zgredów, to ich najlepszy album.
Pewnie nie produkcyjnie, ale to chyba zagrane najbardziej na luzie, z pasją.

"The Lamb Lies Down" - należę do tych, którzy nadal nie kumają wyjątkowości tego albumu.

Resztę pewnie kiedyś obadam.
_________________
Christians standing breathless
Circus victims panic struck
Scream Arena butchery
Where is their god as the
Faithful meet their end?
 
 
Mephisto 
Fuck off and die


Ulubiony drink:: wódka + cola
Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Wrz 2005
Posty: 18662
Skąd: beskid żywiecki
Wysłany: 2011-01-10, 10:52   

Znam większość z tego, co nagrali z Collinsem na wokalu, fajne przeboje, lubię posłuchać od czasu do czasu. Z kolei kompletnie nie kojarzę płyt z Gabrielem, tzn. zapewne coś tam słyszałem, aczkolwiek nie na tyle, by się sensownie wypowiedzieć. Ubolewam z tego powodu i mam zamiar w bliżej nieokreślonej przyszłości zmienić ten stan rzeczy.
_________________
Mephisto-Legenda forum,alkoholik, zakupoholik, morderca pozerów,miłośnik skośnych cipek zwanych azjatkami, filozof, zna się na Blacku i Heavy. Zawsze siedzi po 10 i ma sporo wiedzy o muzyce i trafne przemyślenia, więc warto czytać to co napisze.
 
 
VrooomX 


Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 26
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-01-10, 17:49   

Słuchało się kiedyś sporo jak się było progresem :D

Fenomenalne rzeczy robili od Trespass do Wind and Wuthering, lubię też posłuchać dwóch kolejnych albumów z okresu przejściowego (Szponek - obadaj Duke'a, całkiem fajna płytka).
Kiedyś nie czaiłem The Lamb za rozpasanie i wydumanie, ale kiedyś coś pękło i odkryłem, że to rewelacyjna płyta. Może trochę nierówna ale sporo tam naprawdę ciekawych rozwiązań muzycznych, a całość brzmi nowocześniej od pozostałych płyt Genesisów.

Lubię ich niektóre hity z albumów późniejszych, szkoda tylko że mieszały się one z totalnymi gniotami. Najbardziej równy album z okresu popowego to wg mnie We Can't Dance (warto z tego albumu wyróżnić Driving the Last Spike i Dreaming While You Sleep).
_________________
Audycja Strefa Atmosfery w Radiu bez Kitu (niedziela, 20.00-22.00)
 
 
Szponek 
Scribacchino


Ulubiony drink:: Black Label
Pomógł: 10 razy
Dołączył: 10 Kwi 2009
Posty: 8278
Skąd: Canterbury
Wysłany: 2011-10-01, 01:22   

http://muzyka.onet.pl/new...,wiadomosc.html

Co Ty na to "Królu Świata"? tylko nie pisz mi, że byś się nie przejechał na taki koncert :>
_________________
Otaczają mnie kretyni...
Airball.pl
 
 
tiglatpilesar 
persecutor


Ulubiony drink:: sanguinis christi
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 5482
Skąd: Spalatum
Wysłany: 2011-10-01, 21:49   

Kurwa, zacząłem się ślinić ... :)
_________________
Christians standing breathless
Circus victims panic struck
Scream Arena butchery
Where is their god as the
Faithful meet their end?
 
 
Demigod 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 1072
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-11-07, 02:58   

Kto nie zna Phila i Genesis? Kult pradawny i moc łaskawa. Zatopić uszy w Easy Lover bezcenne, magia powiadam magia muzyczna .Genesis zwłaszcza stary z Piotrem majsterszyk . To jest tak ,że nie wszystko można kochać ale takie kapele cenić trzeba ,jest tez inne wyjście ,wypierdalać. W zasadzie do Abakab mistrz choć i taki We Can't Dance rozdaje finezyjnymi nutami (komercyjnymi i chuj) cieszy mnie fakt,że w tym marnym grajdiole znalazło sie kilka osób czczących tą wybitną kapele,nasza droga przez muzyczą krainę to nie tylko blast lecz również dźwięki przedstawione przez ową kapele .Pod ciepłą Perłe powiadam qlt...
Temat powinien traktowac o Genesis i Collinsie zacniej by było....
 
 
Szponek 
Scribacchino


Ulubiony drink:: Black Label
Pomógł: 10 razy
Dołączył: 10 Kwi 2009
Posty: 8278
Skąd: Canterbury
Wysłany: 2011-11-07, 11:49   

Solowa kariera Phila Collinsa to już inna para kaloszy, ale miło wiedzieć, że ktoś tu jeszcze docenia dobrą muzykę. Z racji ogromnego kaca masz "pomógł" i teledysk :D

http://www.youtube.com/wa...feature=related

ach ten jego obłąkany wokal <3
_________________
Otaczają mnie kretyni...
Airball.pl
 
 
Mephisto 
Fuck off and die


Ulubiony drink:: wódka + cola
Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Wrz 2005
Posty: 18662
Skąd: beskid żywiecki
Wysłany: 2011-11-07, 11:50   

też chcę pomógł :(
_________________
Mephisto-Legenda forum,alkoholik, zakupoholik, morderca pozerów,miłośnik skośnych cipek zwanych azjatkami, filozof, zna się na Blacku i Heavy. Zawsze siedzi po 10 i ma sporo wiedzy o muzyce i trafne przemyślenia, więc warto czytać to co napisze.
 
 
Szponek 
Scribacchino


Ulubiony drink:: Black Label
Pomógł: 10 razy
Dołączył: 10 Kwi 2009
Posty: 8278
Skąd: Canterbury
Wysłany: 2011-11-07, 11:55   

Mephisto napisał/a:
też chcę pomógł :(


Mephisto napisał/a:
Z kolei kompletnie nie kojarzę płyt z Gabrielem, tzn. zapewne coś tam słyszałem, aczkolwiek nie na tyle, by się sensownie wypowiedzieć. Ubolewam z tego powodu i mam zamiar w bliżej nieokreślonej przyszłości zmienić ten stan rzeczy.


Odrobiłeś lekcje? :>
_________________
Otaczają mnie kretyni...
Airball.pl
 
 
Mephisto 
Fuck off and die


Ulubiony drink:: wódka + cola
Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Wrz 2005
Posty: 18662
Skąd: beskid żywiecki
Wysłany: 2011-11-07, 11:58   

nie mam czasu :(
_________________
Mephisto-Legenda forum,alkoholik, zakupoholik, morderca pozerów,miłośnik skośnych cipek zwanych azjatkami, filozof, zna się na Blacku i Heavy. Zawsze siedzi po 10 i ma sporo wiedzy o muzyce i trafne przemyślenia, więc warto czytać to co napisze.
 
 
Szponek 
Scribacchino


Ulubiony drink:: Black Label
Pomógł: 10 razy
Dołączył: 10 Kwi 2009
Posty: 8278
Skąd: Canterbury
Wysłany: 2011-11-07, 12:06   

Mephisto napisał/a:
nie mam czasu :(


Masz na zachętę teledysk http://www.youtube.com/watch?v=W35wtfcByIY
_________________
Otaczają mnie kretyni...
Airball.pl
 
 
Sweetnighter 
Beat Führer


Pomógł: 6 razy
Dołączył: 22 Mar 2012
Posty: 1005
Skąd: Z Planety Gong
Wysłany: 2012-04-10, 09:31   

Bardzo ich lubię w erze Gabriela. Co prawda nie raz nie dwa kiedy ich słucham odnoszę wrażenie, że ci goście wzięli sobie zbyt duży ciężar na barki, że trochę za bardzo chcieli zrównać rocka z muzyką klasyczna i trochę nie staje im na to wiedzy, umiejętności i talentu.

Ale z drugiej strony ważniejsza od założeń programowych (udanych, bądź nie) jest sama muzyka, a ta była rzeczywiście kapitalna.

Moje podejście do dyskografii Genesis jest odrobinę inne niż Szponkowe. Przede wszystkim nie jestem wielkim fanem ani Trespass, ani Nursery Cryme. To dobre płyty, nawet bardzo dobre, a takie Musical Box to jeden z moich ulubionych utworów w progresie. Ale jako całość trochę mnie nudzą. Doceniam, ale erekcji przy tym nie mam.

Jeżeli chodzi o kamienie milowe, to moje podium wygląda tak:

1. The Lamb Lies Down on Broadway
2. Foxtrot
3. Selling England By The Pound

Na Selling jest dla mnie tyle samo momentów genialnych, co po prostu dobrych i tyle samo po prostu dobrych, co takich sobie. Kiedyś uwielbiałem ten album, ale po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę uwielbiam w nim tylko poszczególne momenty i z tym stwierdzeniem już zostałem.

Foxtrot odbieram jako najrówniejszy album Genesis, właściwie bez nudnych momentów (chociaż Supper's Ready ma kilka niedoróbek).

Baranek to genialny dysk pierwszy i trochę naciągany (choć są tam fajne rzeczy) dysk drugi. Bardzo lubię tą płytę. Długo mnie nudziła, ale jak ją w końcu załapałem, tak uwielbiam do dziś.

Poza tym lubię ich Live, nagrywany na trasie promującej Foxtrota, a więc u progu wielkiej sławy. Brzmienie ma trochę brudne, ale przez to jest bardziej rockowe. Jeżeli miałbym gdziekolwiek u Genesis znaleźć "szatana" to właśnie tu.

I tyle. Z ery Collinsa najbardziej lubię radiowe przeboje. Płyty progresywne z nim w składzie kompletnie do mnie nie trafiają. Wind and Wuthering jeszcze przełknę, ale już Trick of the Tail nie trawię i raczej się to już nie zmieni.

Aha, jeszcze jedno - solowy Peter Gabriel. W pewnym sensie wolę jego solowe rzeczy, niż te z Genesis. To znaczy, z jednej strony uważam, że Foxtrot i Baranek, to najlepsze co w życiu nagrał, niemniej ogólnie rzecz biorąc bardziej trafiają do mnie płyty mniej megalomańskie i nadęte. W gruncie rzeczy muzyka Genesis podoba mi się pomimo stylistyki, w której jest zanurzona, a nie dzięki niej. Solowy Piotrek tą stylistykę odrzucił i bardzo mi to pasuje :)
 
 
Szponek 
Scribacchino


Ulubiony drink:: Black Label
Pomógł: 10 razy
Dołączył: 10 Kwi 2009
Posty: 8278
Skąd: Canterbury
Wysłany: 2016-12-08, 22:24   

:shock: :shock: :shock: Ale wujek kiedyś tematy zakładał :D
_________________
Otaczają mnie kretyni...
Airball.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Forum metal, gothic, heavy metal, black metal, thrash metal, rock, hard rock, nu metal, doom metal, death metal, gothic rock...
Mocna muzyka we wszystkich odmianach.